11. Orędzie, 4 stycznia 1947

Widzę stojącą Panią. Ona mówi:
„Pozwólcie im szukać oparcia w Prawdzie”.
Pani pozwala mi, jakby moją ręką przesuwać ponad światem i odczuwam w niej niesamowity ból. Pani mówi:
„To jest teraźniejszy świat”.
Znowu przesuwam moją ręką ponad światem. Wtedy obraz zmienia się i naraz świat staje się zupełnie innym. Pani mówi:
„To jest świat przyszłości. Jest bardzo ciężki. świat zniszczy się sam”.
Te ostatnie słowa mówi Pani ze smutkiem, jakby chciała ostrzec ludzi: jeśli będziecie tak dalej postępować, świat zniszczy się sam.

Powyższe Orędzie nawiązuje do poprzedniego, w którym była mowa o winnicy Pańskiej, a teraz dodatkowo odwołuje się do Przymierza z Bogiem zawartego u stóp Góry Garizim i Góry Ebal — fundamentu objawień maryjnych.
Pani Wszystkich Narodów ukazuje Idzie Peerdeman wizję współczesnego świata oraz grożącej mu katastrofy, jeśli ludzkość nie zmieni swojego postępowania.
Gdy Ida Peerdeman przeciąga rękę nad teraźniejszym światem, doświadcza bólu; kiedy natomiast widzi obraz przyszłości, czuje, że jej ręka staje się ciężka. Owa ciężkość symbolizuje karę, która — jak zostaje jej wyjaśnione — nie spada z Nieba, lecz jest skutkiem działania samej ludzkości. To człowiek sprowadza ją na siebie, odrzucając wartości takie jak miłość bliźniego, sprawiedliwość i prawość, będące — jak mówiliśmy w poprzednim orędziu — znakiem Chrystusa, czyli tęczy. Dopiero gdy te wartości na powrót zagoszczą w ludzkich sercach, możliwy będzie prawdziwy pokój, do którego chce nas doprowadzić Chrystus.
Ramię Idy Peerdeman staje się obrazem ramienia Bożego — narzędzia, poprzez które Bóg działa w świecie. Widzimy, że współczesny świat odrzuca Boga, Jego Syna i sługi, tak jak w przypowieści o gospodarzu i winnicy, zadając Im ból, który mistycznie odbija się w jej ręce. Tam, gdzie odrzuca się Boga i Jego wartości, tam rodzi się chaos — i właśnie ten smutny obraz zostaje objawiony Idzie Peerdeman.

Mk 12,1- 9
12,1. I zaczął im mówić w przypowieściach: «Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. 
12,2. W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy. 
12,3. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym. 
12,4. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. 
12,5. Posłał jeszcze jednego, tego zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali. 
12,6. Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: „Uszanują mojego syna”. 
12,7. Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: „To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze”. 
12,8. I chwyciwszy, zabili go i wyrzucili z winnicy
12,9. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym.

W przypowieści o gospodarzu i winnicy czytamy, że gospodarz posłał swoje sługi do rolników pracujących w jego winnicy, aby oddali mu należną część plonów. Ci jednak pobili jego sługi, a ostatecznie zabili także jego syna. Przypowieść ta znajduje swoje odbicie również we współczesności.
Ojciec i Syn posyłają Panią Wszystkich Narodów, aby napomnieć robotników winnicy. Tymczasem wielu z nich, zamiast słuchać Jej słów, zwalcza Ją — tak jak niegdyś zwalczano Proroków i samego Chrystusa. Nie wolno odbierać ludziom wsparcia Pani Wszystkich Narodów, która jest prawdomówna, o czym świadczą proroctwa przekazane za pośrednictwem Idy Peerdeman.
Tak jak niegdyś rolnicy przywłaszczyli sobie plony winnicy, aby żyć w dostatku i wygodzie, tak dzieje się i dziś. Brakuje czujności: wielu daje się zwieść duchowi tego świata, który pragnie, aby ci, którzy należą do Chrystusa, przestali czuwać, oddali mu swoją wolę, nie wykazywali żadnej inicjatywy i nie korzystali z talentów, jakimi zostali obdarzeni przez Boga. Dobrobyt, wygoda i władza są tym, czym szatan kusił Chrystusa na pustyni — dlatego każdy, kto służy Bogu, musi liczyć się z podobnymi pokusami.
Pani Wszystkich Narodów pragnie ponownie przynieść Chrystusa światu, ponieważ został On światu „zabrany” — podobnie jak niegdyś na Górze Oliwnej, gdy Jego uczniowie nie czuwali dając się pochłonąć sprawom ziemskim.
 
We wstępie poprzedzającym opis orędzi Pani Wszystkich Narodów szeroko omówiliśmy Przymierze odnowione u stóp Góry Garizim i Góry Ebal. W tym miejscu przypomnijmy jedynie, że symbolem Góry Błogosławieństw — Garizim — jest Pani Wszystkich Narodów, która kiedyś była Maryją.
W kolejnych obrazach tego orędzia ukazany zostaje łuk, w który wpisane są trzy wartości. Po prawej stronie — gdy patrzymy na obraz stojąc plecami do Góry Garizim i Góry Ebal — znajduje się słowo „Prawda”. Otrzymujemy zatem jasny przekaz: oparcie się na Prawdzie, na Pani Wszystkich Narodów, przynosi błogosławieństwo — a właśnie tego najbardziej potrzebuje współczesny świat.
To przez Nią świat otrzymał największe błogosławieństwo Boże — Jezusa — i przez Nią może On ponownie przyjść na świat. We wszystkich objawieniach, jakie miały miejsce na przestrzeni wieków, kierując się ku Maryi otrzymujemy Jezusa.
 
Ból, który Ida Peerdeman odczuwa, ukazuje duchową rzeczywistość: człowiek odrzuca Bożą pomoc, buntując się przeciwko Stwórcy i zadając Mu cierpienie. Tym wyciągniętym ramieniem, przez które Bóg pragnie dotrzeć do ludzkości, są Jego Święci, Prorocy, Sędziowie oraz Jego Syn i Córka — Chrystus i Pani Wszystkich Narodów.
To przez Nich przemawia Prawda — Bóg — którą człowiek odrzuca, oddalając się od życia w miłości, sprawiedliwości i prawości.
W świetle tego Orędzia należy również odczytywać misję Idy Peerdeman. Podobnie jak Chrystus, Ida będzie doświadczać cierpienia ze strony ludzi — zarówno duchownych, jak i świeckich — biorąc na siebie niejako przekleństwo wynikające z naszego braku wiary i odrzucenia Słowa Bożego.
Jej życie, naznaczone głoszeniem Prawdy, staje się drogą krzyża, a ona sama — naśladowczynią Chrystusa. Starając się zanieść światu dobro i Boże przesłanie, będzie wielokrotnie odrzucana, niezrozumiana, a nawet wyśmiewana.
 
Przypowieść o winnicy ma swoje korzenie w Starym Testamencie, w Księdze Izajasza, w „Pieśni o winnicy”, gdzie winnicą jest Izrael, od którego Bóg oczekuje owoców sprawiedliwości i prawości, których ostatecznie tam nie znajduje.
Do tej sceny nawiązują słowa Pani Wszystkich Narodów, która, spoglądając na winnicę — czyli na ten świat — również nie dostrzega w niej sprawiedliwości, prawości ani miłości bliźniego:

Iz 5,1-7
5,1. Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku.
5,2. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł.
I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody.
5,3. «Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją.
5,4. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody?
5,5. Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano.
5,6. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz».
5,7. Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy.

W kolejnych Orędziach Pani Wszystkich Narodów zapowiada walkę między polityką opartą na ludzkich ideologiach a Duchem Bożym w Chrystusie. Wystarczy dziś uważnie obserwować wydarzenia jakie mają miejsce na świecie, by dostrzec, że ta konfrontacja trwa w pełni. Coraz więcej rządów podejmuje działania zmierzające do usunięcia chrześcijaństwa z życia publicznego, zastępując je ideami ludzkimi, których duch nie daje życia wiecznego, lecz służy wyłącznie partykularnym interesom „władzy”. Jest to pozorne dobro, które nie daje wolności, lecz zniewolenie.
Ponadto polityczne ataki na chrześcijaństwo i na osobę Jezusa Chrystusa odbierają ludziom nadzieję i duchowe oparcie, szczególnie w chwilach cierpienia. Tymczasem Chrystus doskonale rozumie, czym jest ból — zarówno fizyczny, jak i duchowy. Dla dobra człowieka i pokoju na świecie uniżył się, przeszedł przez wszystko, co boli człowieka, i dlatego może stać się jego prawdziwym wsparciem oraz wzorem do naśladowania.
Kiedy polityka odwraca się od Boga, odbiera ludziom najgłębsze źródło nadziei, a świat, który Go odrzuca, pogrąża się w chaosie i staje się coraz bardziej „ciężki”.
Coraz częściej dostrzegamy, że idee polityczne stawiane są ponad człowiekiem. W takiej rzeczywistości osoba ludzka przestaje być celem, stając się rzeczą, pionkiem w grze interesów. Świat, w którym ideologie są ważniejsze niż człowiek, prędzej czy później musi upaść, ponieważ niszczy samego siebie od środka.
Jezus w Ewangelii naucza: „Szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27). To przesłanie pozostaje aktualne również dziś: każde prawo i każda decyzja polityczna powinny służyć człowiekowi i jego godności. Każda decyzja, która nie wypływa z Miłości, Sprawiedliwości i Prawdy, prowadzi do moralnego rozkładu i cierpienia. Odrzucenie Prawdy — Boga skutkuje obojętnością wobec drugiego człowieka. W jej miejsce pojawiają się nienawiść, bezprawie i kłamstwo.
Ciężki świat jest wynikiem zatwardziałości serca człowieka, który nie chce słuchać Prawdy, jaką Bóg stara się przekazać na wszelkie możliwe sposoby. To świat, który tworzy własną prawdę — pozorną i w rzeczywistości fałszywą. Fałsz ten prowadzi nie do życia, lecz do samozniszczenia.

Wtedy Pani, jakby brała kulę ziemską do ręki i nią obracała, mówi:
„Musi stać się znowu lepiej, ale …”.
Patrzę na to, co Pani mi wskazuje i widzę różne Kościoły. Mam odczucie, że to nie są Kościoły katolickie. Pośrodku widzę Rzym. Pani ostrzega znowu kiwając palcem i mówi:
„Rzymie, bądź ostrzeżony!”.
Wtedy widzę Kościół anglikański, rozpoznaję to wewnętrznie. Czuję, że tam nastąpi zmiana.

W obrazie orędzia widzimy Panią Wszystkich Narodów, która dogląda winnicy. Trzyma w rękach kulę ziemską, obracając ją wokół własnej osi. Ten symboliczny gest pokazuje, że winnicą Bożą jest cały świat, a nie jedynie wybrany naród — co potwierdza również Jej imię: Pani Wszystkich Narodów, pod którym Maryja ukazuje się ludziom.
Gdy Pani spogląda na „winnicę” ze wszystkich stron, nie znajduje na niej miłości, sprawiedliwości ani prawości. Nawiązuje to bezpośrednio do Księgi Izajasza i „Pieśni o winnicy”, w której Bóg również nie dostrzega oczekiwanych owoców wśród swojego ludu.
Pani stwierdza, że „może być znowu lepiej”, lecz dalszy dialog kieruje nasz wzrok ku Kościołowi Chrystusowemu. To Kościół jest narzędziem w rękach Boga, którego misją jest strzec obecności Chrystusa wśród ludzi oraz pielęgnować wartości, których nauczał i którymi żył. Tylko taki owoc może podobać się Bogu. Kościół ma więc zapobiegać, by świat nie popadł w stan podobny do tego sprzed potopu — gdy zepsucie ludzkich serc było tak wielkie, że jedyną drogą oczyszczenia stało się zniszczenie starego porządku i rozpoczęcie wszystkiego od nowa.
Pani Wszystkich Narodów zwraca również uwagę Rzymowi, który stoi „pośrodku świata”, aby pozostał czujny. Podkreśla, że inne wspólnoty kościelne — przede wszystkim Kościół anglikański — nie szukają jedności z Kościołem katolickim, lecz pragną iść własną drogą, odmienną od drogi Bożej.
Rzym musi być czujny, aby Chrystus nie został mu skradziony. W świecie działa wiele organizacji i fałszywych proroków, którzy „w imię Chrystusa” zbierają plon dla siebie, w rzeczywistości odwracając ludzi od Boga. Tak dzieje się również w przypadku wspólnot, które przez zerwanie jedności i odejście od nauczania Kościoła katolickiego dopuściły się schizmy, łamiąc porządek ustanowiony przez Boga.

Pani podchodzi krok do przodu i mówi:
„Patrz!”.
Widzę nagle mnóstwo różnorodnych wież kościelnych blisko siebie. Wtedy Pani bierze stalową taśmę i opasuje je wszystkie, łącząc je razem. Następnie puszcza taśmę i powtarza trzykrotnie:
„Wysoko!”.
Podczas gdy to mówi podnosi ręce, za każdym razem trochę wyżej. Wtedy ponad kościołami zaczyna wypisywać słowa. Czytam głośno: „Miłość bliźniego”. To wypisuje pośrodku, ponad wieżami. Potem pisze po prawej stronie, jednak trochę niżej: „Sprawiedliwość”. Teraz przechodzi na lewą stronę i tam pisze: „Prawda”. W międzyczasie słyszę, jak mówi:
„Tego wszystkiego w rzeczywistości nie można jeszcze znaleźć; ile razy już o tym mówiłam!”.
I Ona potrząsa współczująco głową.
Naraz widzę znowu Rzym. Wskazując nań, Pani mówi:
„Nie mogę wystarczająco ostrzec, aby oni, w dobrym znaczeniu, za tym poszli”.

Skoro cały świat jest jedną winnicą, w której Bóg zbudował jedną wieżę strażniczą, konieczna jest jedność wśród Kościołów Chrystusowych różnych wyznań, których duchowym centrum pozostaje Rzym. W obrazie Orędzia widzimy, że Pani Wszystkich Narodów łączy wszystkie Kościoły, oplatając je stalową taśmą, którą następnie puszcza.
Gest ten symbolizuje proces budowania jednej wieży strażniczej w winnicy, którą jest cały świat. Stalowa taśma, oprócz roli zjednoczenia Kościołów w jedną wieżę strażniczą, pełni także funkcję płotu z przypowieści o winnicy — a dokładniej jego braku, gdy Pani puszcza taśmę — co podkreśla, że winnicą jest cały świat. Porównanie wieży strażniczej z Kościołem ukazuje jego misję na świecie: jest miejscem, z którego rolnicy powinni doglądać, chronić i uprawiać powierzony im teren.
Bycie „rolnikiem” w winnicy nie daje gwarancji życia wiecznego, gdyż, jak pokazuje przypowieść o winnicy, źli rolnicy ostatecznie zostają wytraceni. Oznacza to, że sama przynależność do Kościoła nie wystarcza — konieczna jest wierność Bogu, posłuszeństwo Jego Woli oraz gotowość do owocnej pracy w Jego winnicy.
Nieodzowne jest zatem zwracanie się ku Bogu, co Pani Wszystkich Narodów, poprzez swoje gesty ukazane w Orędziu, wyraźnie stara się nam przekazać. Podniesiona głowa zwrócona ku Bogu nawiązuje do Księgi Kapłańskiej:

Kpł 26,13. Ja jestem Pan, Bóg wasz, który wyprowadził was z ziemi egipskiej, abyście przestali być ich niewolnikami. Ja rozbiłem drągi waszego jarzma i dałem wam możność chodzenia z podniesioną głową.

W obrazie Orędzia widzimy, że Pani Wszystkich Narodów, kierując wzrok „rolników winnicy” ku Bogu, zarazem kieruje ich ku łukowi, w który wpisane są wartości: miłość bliźniego, sprawiedliwość i prawda. To wyraźnie ukazuje, że Bóg jest nierozerwalnie związany z tymi wartościami. Jedynie ci, którzy rzeczywiście żyją miłością, sprawiedliwością i prawdą, naprawdę słuchają Głosu Boga.
Jak wspominaliśmy w poprzednich Orędziach, Bóg poprzez rzeczywistość materialną objawia nam sprawy Nieba. Dlatego wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu — miejsca niewoli i ucisku — w sensie duchowym oznacza uwolnienie ducha człowieka spod panowania ciała, w którym dusza bywa często przygnieciona wpływem ducha tego świata.
Nie chodzi tu o opuszczenie ciała, lecz o jego przemianę i przeniknięcie Duchem Bożym, aby człowiek mógł jednoczyć się z Wolą Bożą. A Wola Boża objawia się w tym, by na świecie panowały miłość bliźniego, sprawiedliwość i prawość. Człowiek uwolniony spod jarzma złego ducha kieruje wzrok ku Bogu, bo jego dusza ma w Nim swoje źródło.
Chrystus mówi w Ewangelii, że przyszedł, aby zdjąć z człowieka ciężkie jarzmo i dać mu swoje — lekkie i słodkie. Do tego właśnie nawiązuje Pani Wszystkich Narodów: tylko miłość bliźniego, sprawiedliwość i prawość prowadzą człowieka ku Bogu i pozwalają, aby Jego Duch naprawdę w nim zamieszkał.
Tymczasem wydarzenia, jakie obserwujemy dziś w Kościele Chrystusowym, pokazują, że coraz częściej wkrada się do niego grzech. Widać, jak niektóre jego części oddalają się od Boga. Dokonuje się to samo, co w przypowieści o winnicy: rolnicy buntują się przeciw właścicielowi — przeciw Bogu i Chrystusowi — i zaczynają wykorzystywać ludzi do własnych celów.
 
Chrystus ustanowił św. Piotra fundamentem pod budowę swojego Kościoła — swojej strażnicy, z której dogląda się pól uprawnych. Dziś również na tym polu widzimy działanie złego ducha, który na wszelkie sposoby stara się rozbić jedność Kościoła wprowadzając chaos i zgorszenie.
Kościół powinien być miejscem realnego działania Chrystusa w świecie. Dlatego to właśnie on staje się celem politycznych ataków i duchowych konfrontacji. Aby skutecznie przeciwstawić się tym zagrożeniom, niezbędna jest jedność wewnątrz Kościoła oraz pełne zwrócenie się ku Bogu — czego, niestety, dziś w wielu miejscach brakuje.
Orędzie Pani Wszystkich Narodów jasno ukazuje, że w Kościele panuje rozłam, a nawet odwrócenie się od Boga. Taki stan rzeczy jest całkowicie sprzeczny z nauką Chrystusa. Jak Kościół ma głosić Bożą Prawdę światu, skoro sam tej Prawdy nie respektuje? To pytanie stawia przed wiernymi i duchowieństwem poważne wyzwanie.
Poprzez swoje orędzie Pani Wszystkich Narodów wzywa Kościół do duchowej odnowy i powrotu do Boga. Tylko wtedy będzie on mógł wypełniać swoją misję — być światłem pośród ciemności, drogowskazem ku Prawdzie, Sprawiedliwości i Miłości.
 
Obraz przekazany w Orędziu ukazuje, że najważniejszą wartością, jaką Kościół powinien się kierować, jest miłość bliźniego — w jej prawdziwym, głębokim znaczeniu. Zaraz obok niej stoją sprawiedliwość i prawda. Te trzy wartości tworzą duchowe przymierze z Bogiem — żadnej z nich nie można pominąć, choć to miłość pozostaje wartością największą i nadrzędną. To ona powinna kształtować myślenie, działania i postawę Kościoła wobec świata oraz bliźniego.
Z Orędzia wyraźnie wynika, że zarówno wewnątrz Kościoła, jak i poza nim, wciąż brakuje tych fundamentalnych wartości. To ostrzeżenie Pani Wszystkich Narodów należy przyjąć z całą powagą — jako wezwanie do nawrócenia, jedności i odnowy, zanim Kościół stanie się jedynie instytucją, a nie żywą wspólnotą Chrystusa.

Potem widzę, że mają miejsce wielkie zmiany. Pani pozwala mi to zobaczyć. Widzę wielkie fale czerwieni, które przenikają świat, coraz to głębiej i głębiej. Im dłużej na nie patrzę, tym głębiej przenikają. Słyszę, jak Pani mówi:
„To jest dobre, ale … bardziej z Duchem, rzeczywiście w Prawdzie, Sprawiedliwości i Miłości bliźniego”.
Następnie jest tak, jakbym po latach zobaczyła nadchodzące całkiem inne duchowe prądy. Pani mówi:
„Jeszcze raz ostrzegam Rzym. Oni muszą być dalekowzroczni …, dalekowzroczni, ale …”.
I podczas gdy Pani akcentuje te słowa, wszystko nagle znika.

Skoro w Orędziu mówiliśmy już o winnicy, wieży strażniczej i okalającym ją płocie, teraz nadchodzi moment, by zatrzymać się przy tłoczni. W obrazie Orędzia wyraźnie widać, że świat zaczyna przenikać czerwień — kolor socjalizmu. Jednocześnie ta czerwień przywołuje skojarzenie z sokiem z winogron, który tłoczony jest w tłoczni.
System ten, w swoich założeniach, rości sobie prawo do działania na rzecz dobra człowieka. Głosi idee równości, braterstwa i troski o ubogich. Jednak w rzeczywistości jego prawdziwą intencją okazuje się kontrola człowieka i jego zniewolenie. Dlatego Pani Wszystkich Narodów tak mocno podkreśla, że za wszelkimi ideami i prawami powinien iść Duch Prawdy — Duch, który jest prawdziwą Miłością, Prawdą i Sprawiedliwością. Bóg zna serce człowieka, doskonale odczytuje jego intencje i wie, kiedy za słowami nie idą czyny.
Gdy Bóg zostaje wyparty z ludzkich serc, miejsce to nigdy nie pozostaje puste. Przestrzeń ta natychmiast zaczyna wypełniać się innymi ideami, które — pozbawione światła Boga — stają się duchowo jałowe i ostatecznie niszczące. Jedną z takich ideologii jest komunizm: system, który w teorii może wydawać się nieszkodliwy, a nawet szlachetny, lecz w praktyce — pozbawiony zakorzenienia w Bogu — staje się ideologią bezprawia, niesprawiedliwości i braku miłości. Bez odniesienia do Boga nawet najlepsze założenia tracą swojego ducha i z czasem ulegają całkowitemu wypaczeniu.
Człowiek często odrzuca Boga, ponieważ prawdziwe nawrócenie wymaga wysiłku, wyrzeczenia i wewnętrznej walki. Tymczasem natura ludzka skłonna jest szukać tego, co łatwe, wygodne i przyjemne — tego, co odpowiada instynktom, lecz nie prowadzi do duchowego wzrostu. Takie życie, które pozornie wydaje się wolne, w rzeczywistości staje się zniewoleniem: poddaniem się fałszowi i drogą ku samozniszczeniu.
Jeśli Kościół ma wiernie pełnić swoją misję, musi z wyprzedzeniem rozpoznawać duchowe i społeczne zagrożenia, a przede wszystkim ukazywać ludziom Boga. Tylko wtedy dobro może naprawdę zakorzenić się w ludzkich sercach. Warunkiem niezbędnym pozostaje jednak wewnętrzna jedność i spójność działania.
Niestety, jedność ta coraz częściej bywa niszczona przez konflikty, spory i napięcia wewnętrzne. Rozłam osłabia Kościół od środka, odbierając mu zdolność odpowiadania na wyzwania współczesności i podkopując jego wiarygodność w głoszeniu Prawdy. A przecież ludzie, patrząc na Kościół, powinni widzieć w nim obecność Boga — a nie powód do zgorszenia.
 
Skoro omawiamy przypowieść o winnicy, warto odwołać się także do Ewangelii Jana, w której pojawia się scena obmycia nóg uczniów przez Chrystusa. W przypowieści czytamy, że gospodarz założył winnicę, otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę, po czym oddał ją w dzierżawę rolnikom i odjechał. Natomiast w Ewangelii Jana (J 13,1–17) Jezus — świadomy, że nadeszła godzina Jego powrotu do Ojca — przepasuje się prześcieradłem i obmywa nogi swoim uczniom.
W obu tekstach wyłania się ten sam motyw: tak jak gospodarz z przypowieści powierza winnicę rolnikom i wyjeżdża, tak Chrystus powierza swoją „winnicę” uczniom. Oczekuje, że w Jego imieniu będą doglądać i pielęgnować powierzony im świat — i odchodzi do Ojca, pozostawiając im odpowiedzialność za owoce winnicy.
W obrazie Orędzia Pani Wszystkich Narodów kolor czerwony zaczyna przenikać świat. Jest to barwa tłoczonego soku winogron, ale również symbol socjalizmu. To wyraźne nawiązanie do tłoczni. Dawniej tłoczono sok depcząc winogrona nogami, dlatego obmycie stóp nabiera w tym kontekście głębokiego, symbolicznego znaczenia. Uczniowie, którzy mają „tłoczyć” owoce winnicy, muszą mieć stopy czyste, aby nie zepsuć smaku wina. Ich zadaniem jest formować, oczyszczać i prowadzić ludzkie dusze — dlatego sami muszą być czyści zarówno na ciele, jak i w sercu.
Gdy czerwień socjalizmu zaczyna przenikać świat, Pani Wszystkich Narodów stwierdza, że „wino” jest dobre, lecz potrzebuje doprawienia — „bardziej z Duchem, rzeczywiście w Prawdzie, Sprawiedliwości i Miłości bliźniego”. Te wartości nie mogą pozostać jedynie na ustach; muszą być zakorzenione w ludzkim sercu. Chrystus działa właśnie w sercu człowieka, oczyszczając je, bo każdy grzech rodzi się najpierw w sercu człowieka.
W teorii socjalizm przedstawia się jako ustrój dążący do sprawiedliwości społecznej i prawości. Jednak — jak już wcześniej wspomniano — wszelkie idee ludzkie, nawet te niosące wzniosłe hasła, mogą w praktyce prowadzić do zniewolenia człowieka, jeżeli są pozbawione Ducha Bożego. Owoc takich „zbiorów” będzie cierpki i gorzki, pozbawiony słodyczy – synonimu miłości – , choćby zewnętrznie prezentował się atrakcyjnie.
Taki był też główny zarzut Chrystusa wobec Izraelitów: świecili przed ludźmi na pokaz, ale ich serca były dalekie od Boga. Właśnie to przypomina Pani Wszystkich Narodów — że wzniosłe hasła, także te głoszone przez socjalizm, muszą żyć nie tylko na ustach, lecz przede wszystkim w sercach ludzi.
Dobre wino jest przejrzyste, wolne od skórek owoców i wszelkich zanieczyszczeń, które zostają odrzucone i spalone. W obrazie Orędzia owoc winogrona symbolizuje człowieka, a sok — jego duszę. Zbiory mogą być udane lub nie: winogrona bywają słodkie, ale mogą też okazać się cierpkie czy kwaśne. Podobnie jest z ludzkimi duszami kształtowanymi w systemach pozbawionych Ducha Bożego — stają się cierpkie i gorzkie, bo brakuje im słodyczy, czyli miłości. Zewnętrznie mogą wydawać się piękne, lecz ich wewnętrzny „smak” okazuje się zepsuty.
Wracając do tłoczni, motyw deptania winogron prowadzi nas do Księgi Rodzaju, gdzie Bóg ustanawia nieprzyjaźń między niewiastą a wężem. Potomstwo niewiasty ma zdeptać głowę węża, podczas gdy wąż czyha na jego piętę. Rolnicy winnicy — uczniowie Chrystusa — mają więc symbolicznie „deptać” grzech w ludziach, oczyszczać ich, aby ich „sok”, czyli dusza, był słodki i miły Bogu. Dusza „miła Bogu” to dusza sprawiedliwa, prawa i „słodka” — pełna miłości.
Aby jednak rolnicy mogli oczyszczać innych, sami muszą być czyści. To właśnie wyraża obmycie stóp: brudne stopy zepsułyby wino, tak jak nieczyste życie zepsułoby owoce ich posługi. Chrystus prosi swoich uczniów, aby wzajemnie obmywali sobie stopy — tak jak On to uczynił — co jest wezwaniem do zachowywania między sobą czystości, pokoju i jedności.

J 13,1-5
13,1. Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. 
13,2. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, 
13,3. wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, 
13,4. wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. 
13,5. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

Jeśli przejdziemy teraz do Księga Izajasza i zawartej w niej „pieśni o winnicy”, zrozumiały staje się zwrot użyty przez ewangelistę Jana, mówiący o umiłowaniu przez Chrystusa swoich „do końca” (J 13,1). Pieśń o winnicy rozpoczyna się bowiem od wyznania miłości Boga do Jego winnicy, co nadaje głębszy kontekst janowemu opisowi miłości Chrystusa do swojej winnicy i do uczniów, którzy w niej pracują – aż do jej opuszczenia poprzez śmierć na krzyżu.

Iz 5,1 Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku.

Uczniowie Chrystusa rozeszli się po całym świecie, dając początek różnym wspólnotom i tradycjom kościelnym. W Ewangelii Jana czytamy, że kiedy Jezus obmywał stopy swoim uczniom, wiedział już o nadchodzącej zdradzie Judasza Iskarioty — jedynego spośród Dwunastu, który „nie był czysty” (J 13,10–11). Mimo że należał on do najbliższego grona Chrystusa, jego serce pozostało zamknięte na oczyszczające działanie Jego Słowa, ponieważ przesłaniały je sprawy ziemskie, które bardziej go pociągały — przede wszystkim pieniądze.
Wcześniej w omawianym Orędziu Pani Wszystkich Narodów Ida Peerdeman widzi liczne Kościoły różnych wyznań, w tym Kościół anglikański, o którym słyszy, że „tam nastąpi zmiana”. W interpretacji symbolicznej można dostrzec pewną paralelę: tak jak wśród Apostołów znalazł się Judasz, który początkowo był uczniem Chrystusa, a później zdradził Go, tak i niektóre wspólnoty chrześcijańskie w pewnym momencie oddzieliły się od Kościoła katolickiego, dokonując schizmy — jak miało to miejsce w historii Kościoła anglikańskiego.
Współczesna sytuacja religijna w Anglii dodatkowo ukazuje głęboki proces sekularyzacji. Mimo wielowiekowej obecności Kościoła anglikańskiego, znaczna część społeczeństwa nie wierzy dziś w Boga, a duchowość bywa zastępowana różnego rodzaju narracjami kulturowymi czy baśniowymi, które nie prowadzą człowieka ku Życiu i Prawdzie.