3. Orędzie, 29 lipca 1945
„Słyszę ten Głos znowu i widzę nagle ołtarz ofiarny z dawnych czasów. Dym opada. Słyszę Głos, który mówi:
„Jahwe ostrzega Swój Lud”.
I dalej:
„Bądźcie wierni. Oni rozproszyli moje owce”.
Przy ostatnich słowach widzę, jak owce się rozpraszają i rozbiegają po całym świecie.
Teraz Pani stawia krzyż na ołtarzu ofiarnym. Wtedy widzę, jakby cały świat stał wokół. Jednakże ludzie stoją z opuszczonymi głowami i odwróceni od Krzyża. Daje się słyszeć:
„Przyjdźcie, wierni!”.
I widzę, jak Kielich jest przenoszony przed tłumem.
„Ale dla niektórych nadaremnie!” – słyszę.
Obraz ołtarza z dawnych czasów nawiązuje do tradycji Starego Testamentu. Na ołtarzu składano wówczas ofiary miłe Bogu — doskonałe, bez żadnych wad, symbolizujących grzech. Bóg poprzez te ofiary ukazywał ludowi Izraela, jakiej postawy oczekuje od człowieka. Nie chodziło więc wyłącznie o ofiary ze zwierząt, lecz o samego człowieka i o czystość jego serca przekładającą się na każdy członek jego ciała.
Do tego duchowego wymiaru ofiary nawiązuje ewangelista Marek, który wielokrotnie wspomina o członkach ciała człowieka. Wskazuje on symbolicznie, że lepiej jest człowiekowi odciąć grzeszny członek i wejść do Królestwa Bożego, niż wraz z nim zostać potępionym na wieki.
Warto przypomnieć, że ofiary składane Bogu przez lud Izraela nie mogły być ani chrome, ani ślepe, ani w jakikolwiek sposób obarczone wadą. Każda skaza symbolizowała bowiem grzech i czyniła ofiarę niegodną. Tego samego pragnie Bóg od człowieka — aby w czasie swego ziemskiego życia oczyścił się z grzechu, składając duchową ofiarę z samego siebie. Pełnię tego oczyszczenia i doskonałości ukazuje nam osoba Jezusa Chrystusa — Ofiary miłej Bogu, doskonałej i bez skazy, której życie stanowi dla nas wzór do naśladowania. Pani Wszystkich Narodów kładzie Krzyż na ołtarzu ofiarnym, gdyż Chrystus jest ostatnią ofiarą krwawą, która przyszła na świat za pośrednictwem Maryi. Widzimy zatem już w samym tym geście rolę Pani Wszystkich Narodów w dziele zbawienia.
Zapewne wielu z nas zadaje sobie pytanie: co to znaczy upodobnić się do Chrystusa? Wielu patrzy na Krzyż z Chrystusem i nie rozumie, co On tak naprawdę oznacza. Spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie, czym jest tajemnica krzyża.
Od samego początku Jezus znał swoją misję. Był w pełni świadomy Woli Bożej względem siebie, o czym wyraźnie świadczą Ewangelie. Wiedział, że czeka Go cierpienie i krzyż – i nie cofnął się przed tą drogą. Wypełnił Wolę Ojca do końca, aż po śmierć.
Gdy Adam i Ewa spożyli zakazany owoc, napełnili się grzechem. Wszystkie członki ich ciał – oczy, uszy, ręce, nogi, serce – były dotknięte nieposłuszeństwem wobec Boga. Dlatego konieczne stało się oczyszczenie całego człowieka, czego symbolem stało się obrzezanie. Ewa, podchodząc do drzewa nauki rozpoznania dobra od zła, zanieczyściła swoje nogi; sięgając po owoc – dłonie; spojrzeniem – zmysł wzroku; słuchając węża – zmysł słuchu; kosztując owocu – usta i serce. Grzech dotknął całą jej istotę, dlatego również całe ciało człowieka potrzebuje oczyszczenia.
Trzeba podkreślić, że oczyszczenie z grzechu całego ciała jest wypełnieniem Woli Bożej, którą Bóg objawił za sprawą starotestamentalnych ofiar. Podobnie jak w przypadku Adama – w sensie duchowym Ewa „zabiła” Adama, podając mu owoc śmierci, dlatego, by zostać oczyszczoną, musi dać życie. Tu dochodzimy do sedna misterium zbawienia: Nowa Ewa – Maryja – dała życie Nowemu Adamowi – Jezusowi Chrystusowi, który w pełni wypełnił Wolę Ojca, oczyszczając każdy członek swego ciała przez posłuszeństwo Bożej Woli aż po śmierć krzyżową. Chrystus został obrzezany w sercu i na całym swoim ciele.
Jezus mógł uciec przed tym, co Go czekało – mógł uciec na własnych nogach, ale tego nie uczynił, całkowicie poddając się Woli Ojca, której wypełnieniem było dać się ukrzyżować, abyśmy mieli wzór i autorytet do naśladowania. Mógł bronić się rękami – lecz nie zrobił tego. Mógł tłumaczyć się przed Piłatem i uniknąć śmierci – ale milczał. Mógł posłuchać szatana na pustyni – ale nie uległ. Mógł odwrócić serce od Ojca – lecz pozostał wierny do końca.
To, że dał się ukrzyżować, nie było oznaką słabości, lecz najwyższej siły – siły ducha i ciała zjednoczonego z Wolą Bożą. Każdy członek Jego ciała był poddany Ojcu. Patrząc na Chrystusa ukrzyżowanego, widzimy nie słabość, lecz moc. Widzimy Nowego Adama, który w obliczu bólu, strachu i cierpienia pozostał wierny Woli Bożej aż do końca.
Naśladowanie Ukrzyżowanego Chrystusa jest zatem wezwaniem do czystości wszystkich członków naszego ciała – rąk, oczu, ust, uszu i serca – zgodnie z Wolą Bożą. Chodzi o czystość nie tylko cielesną, ale przede wszystkim duchową, gdyż każdy grzech ma swoje źródło w sercu. Zgodność naszej woli z Wolą Boga, zwłaszcza w obliczu pokusy czy bólu, jest znakiem naszej siły duchowej, która doskonali się w słabym ciele.
Adam i Ewa nie byli źli, lecz słabi w duchu. Dlatego najmniejsza pokusa, sprzeczna z Wolą Bożą, doprowadziła ich do śmierci. Wykonali wolę ciała, które jest śmiertelne – dlatego umarli. Gdyby jednak wypełnili Wolę Boga, tak jak uczynił to Chrystus, mieliby życie wieczne, gdyż Bóg jest nieśmiertelny.
Jezus Chrystus i Maryja – Nowy Adam i Nowa Ewa – są wcieleniem całego Pisma Świętego. W nich Słowo Boże i Duch Boży stały się widzialne i namacalne. Tajemnica krzyża ma swoje źródło w całym Piśmie Świętym – jest głęboka i wielowymiarowa. Odnosi się do niej również Druga Księga Machabejska (2 Mch 7), gdzie cierpienie i wierność Bogu stają się zapowiedzią pasji Chrystusa.
W wizji Idy Peerdeman widzimy starotestamentalny ołtarz, nad którym opada dym — znak zaprzestania składania przez Izraelitów ofiar przebłagalnych za grzech. Następnie rozbrzmiewają słowa nawołujące do wierności Bogu. W czasach Starego Przymierza to właśnie kapłani Izraelscy byli tymi, którzy rozproszyli owce. Co jednak oznacza to rozproszenie?
W Księdze Rodzaju czytamy, że wąż doprowadził do złamania przymierza zawartego między Bogiem a Adamem i Ewą — i w ten sposób stał się tym, który rozproszył owieczki Boże. Grzech jest zatem odpowiedzialny za oddzielenie człowieka od Boga. Kapłani wywodzący się z pokolenia Izraela, przez swoją niewierność i brak troski o lud Boży, doprowadzili do jego duchowego upadku. W rezultacie lud odwrócił się od Boga, a grzech zaczął się szerzyć, co z kolei sprowadziło na synów Izraela przekleństwa zapisane w Księdze Prawa Mojżeszowego.
Przypomnijmy, że za czasów Jozuego odnowienie Przymierza z Bogiem dokonało się przy Arce Przymierza w Sychem, położonym między górami Ebal i Garizim. W odniesieniu do struktury Świątyni Pani Wszystkich Narodów analogiczne odnowienie Przymierza dokonuje się przy centralnym ołtarzu, w którym umieszczone jest Tabernakulum. Warto zauważyć, że Arka Przymierza pełniła funkcję ołtarza — nie takiego, na którym składano ofiary zwierzęce, lecz ołtarza duchowego. To właśnie przy Arce Izraelici odnawiali swoje zobowiązanie duchowe dochowania wierności Przymierzu. Raz w roku, podczas Dnia Przebłagania (Jom Kippur), skrapiano ją również krwią ofiar przebłagalnych, a przypomnijmy, że krew symbolizuje ducha. Spożywając Krew Chrystusa spożywamy rytualnie Jego Ducha. Poza funkcją kultową Arka stanowiła tron i podnóżek Boga, gdyż nad nią Pan objawiał się Mojżeszowi.
W wizji Idy Peerdeman widzimy, jak Pani Wszystkich Narodów umieszcza Krzyż nad ołtarzem, który w tym przypadku jest równocześnie Tabernakulum. W ten sposób staje się ono symbolicznie tronem, na którym zasiada Syn Boży. Chrystus jest bowiem zarówno Arcykapłanem, jak i Ofiarą — Tą, której krew spływa symbolicznie na Tabernakulum. W Jom Kippur krwią ofiary skrapiano wieko Arki Przymierza oraz cztery rogi ołtarza stojącego przy wejściu do świątyni. W świetle tej wizji Krzyż jawi się więc jako tron i ołtarz złączone w jedną całość. Jego „cztery rogi” zostają namaszczone krwią Chrystusa w miejscach przebicia gwoździ oraz w miejscu rany po koronie cierniowej. W ten sposób symbole Starego Testamentu znajdują swoje dopełnienie w Ciele Chrystusa, który jest Żywym Słowem.
Ida Peerdeman dostrzega także dym opadający nad ołtarzem. W Dzień Przebłagania (Jom Kippur) arcykapłan wnosił przed Arkę Przymierza kadź z żarami oraz garść kadzidła, aby „obłok kadzidła okrył przebłagalnię”, czyli wieko Arki. Dym ten miał chronić arcykapłana przed śmiercią, która groziłaby mu wskutek oglądania chwały Boga. W wizji Idy Peerdeman dym opada nad ołtarzem, jakby odsłaniając Bożą chwałę uobecnioną w osobie Chrystusa. Odtąd dym kadzidła nie jest już potrzebny, ponieważ Bóg objawił się człowiekowi w Ciele Jezusa Chrystusa — bez zasłony i za sprawą Pani Wszystkich Narodów, która w symboliczny sposób stawia Krzyż z Chrystusem na ołtarzu.
Z kolei Kielich niesiony w widzeniu przed zgromadzonym ludem nawiązuje zarazem do pokarmu — Ciała i Krwi Chrystusa — jak i do manny przechowywanej w Arce Przymierza, którą Bóg karmił Izraelitów podczas ich wędrówki do Ziemi Obiecanej. W ten sposób tekst orędzia, pozornie prosty, odsłania swoje głębokie znaczenie oraz bogactwo symboli zakorzenionych w Piśmie Świętym.
Święto Jom Kippur było również dniem całkowitego pojednania z Bogiem, w którym zakazane było jakiekolwiek działanie i wszelka praca, a także współżycie małżeńskie. W orędziu słyszalny jest głos zapraszający wiernych. Jednak ludzie stoją z pochylonymi głowami, odwróceni od Krzyża. Ten wymowny obraz nawiązuje wprost do przypowieści Chrystusa o zaproszeniu ludu Bożego na ucztę – tutaj rozumianą jako uczestnictwo w Ciele i Krwi Chrystusa. Wielu zaproszonych odrzuca jednak wezwanie Boże, związawszy swe serca bardziej z tym światem niż z Bogiem. W przypowieści jedni tłumaczą się obowiązkami małżeńskimi – zakazanymi w Jom Kippur – inni pracą, która również była w tym dniu niedozwolona.
Łk 14,15-24
14,15. Słysząc to, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym».
14,16. On zaś mu powiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu.
14,17. Kiedy nadeszła pora uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już jest gotowe”.
14,18. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”.
14,19. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”.
14,20. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”.
14,21. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał swemu słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i w zaułki miasta i sprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!”
14,22. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”.
14,23. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i przynaglaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.
14,24. Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”».
Warto podkreślić, że w Kościele katolickim „Dzień Przebłagania” dokonuje się codziennie podczas Mszy. Szczególnie jednak niedziela, jako dzień wolny od pracy, powinna być czasem, w którym wierni odpowiadają na Boże zaproszenie i przychodzą na ucztę przygotowaną przez Boga. Tymczasem coraz mniej osób uczestniczy w niedzielnej Mszy Świętej, tłumacząc się na rozmaite sposoby. Wszyscy patrzą w dół, zajęci sprawami ziemskimi, zapominając, że wszystko, co nas otacza, pochodzi od Boga i jest dla człowieka, by mógł się doskonalić.
Obraz ukazany idzie Peerdeman odwołuje się również do odnowienia Przymierza przez Izraelitów przy Arce Przymierza, spisanego w Księdze Prawa Mojżeszowego. Wówczas cały lud zgromadził się wokół Arki i uroczyście przyrzekł wierność Bożym przykazaniom.
W wizji Idy Peerdeman ludzie gromadzą się wokół Tabernakulum, które symbolicznie odnosi się do Arki Przymierza. Jednak nikt nie spogląda na Krzyż – ludzie odwracają się do Niego plecami, nie pragnąc trwać w Przymierzu z Bogiem. Nie chcą stawić czoła własnym słabościom, ponieważ walka z grzechem wymaga wyrzeczeń i wytrwałości.
W Kościele, podczas Mszy Świętej, dokonuje się odnowienie Przymierza z Bogiem. Każdy wierny jest zobowiązany do trwania w nim w codziennym życiu. Niestety, błędna nauka, zakładająca, że świat został już całkowicie odkupiony i że nie trzeba nic więcej czynić, oraz relatywizacja grzechu we współczesnym świecie utrudniają prawdziwe trwanie w Przymierzu.
Chrystus jest ostatnią ofiarą krwawą i zarazem pasterzem ludu Bożego, którego misją jest doprowadzenie ludzi do uwolnienia z grzechu. Człowiek sam musi pragnąć tego oczyszczenia i zwrócić się ku Niemu – co wskazuje na świadomość własnego zła i chęć uwolnienia się od niego.
Chrystus jest Owocem Życia, obecnym w Ciele i Krwi. Kto odwraca się od Niego, odrzuca również życie wieczne. Dlatego każda próba relatywizacji grzechu i nauka, że Chrystus całkowicie odkupił świat, stanowią formę rozproszenia Bożych owieczek. Podobnie wąż zwiódł Adama i Ewę, subtelnie relatywizując Boże przykazanie.
Zestawiając losy Izraelitów i chrześcijan, Bóg ukazuje, że te same duchowe zagrożenia istnieją również dziś. W Starym Testamencie pasterzami ludu Bożego byli kapłani izraelscy, lecz przez ich niewierność i grzech wielu Izraelitów oddaliło się od Boga. Dziś podobne niebezpieczeństwo dotyka chrześcijan.
Bóg wielokrotnie przez proroków nawoływał lud do zachowywania prawa i sprawiedliwości, mówiąc, że są one Mu bardziej miłe niż jakakolwiek ofiara zwierzęca. Dla Izraelitów rytuał składania ofiar przebłagalnych za grzech nie przynosił prawdziwego oczyszczenia serc. Dlatego Chrystus stał się ostatnią ofiarą krwawą i zarazem pasterzem, który prowadzi nas do prawdziwego oczyszczenia serc.
„Muszę spoglądać w górę i widzę nagle stojącą tam Panią. Uśmiecha się, wyciąga do mnie ręce i mówi:
„Chodź!”.
Przede mną stoi teraz duża liczba mężczyzn, różnych stanów: panowie, chłopi, a także ubrani na czarno księża i zakonnicy. Wśród nich są dobrzy, ale i mniej dobrzy. Pani zaprasza ich do pójścia z Nią. Będzie ich prowadzić. Teraz widzę przed sobą długą i uciążliwą drogę, na końcu której widać jasne światło.
„W taki sposób” – mówi Pani i szerokim gestem wskazuje tym mężczyznom drogę, po której muszą iść. To jest trudne i uciążliwe; oni rozchodzą się po obu stronach. Pani przygląda się z matczyną troską i stale się do nich uśmiecha. Wtedy widzę przed sobą wypisane słowa: „Znowu w życie z Chrystusem”.
Powyższe Orędzie wpisuje się w ciąg dalszy przypowieści o uczcie Bożej. Ponieważ pierwsi zaproszeni na ucztę wymówili się sprawami ziemskimi, Bóg nakazuje swoim sługom, by zapraszać wszystkich innych: ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych, a nawet przynaglać ludzi do wejścia do Domu Bożego.
W kontekście chrześcijańskim Domem Bożym jest Kościół, a przykazaniem Bożym skierowanym do sług jest zarówno prowadzenie do Kościoła chorych, jak i przynaglanie wszystkich innych do uczestnictwa w jego życiu. Zadaniem sług Bożych jest wzywanie wszystkich do wejścia do Kościoła oraz troska o tych, którzy z powodu słabości nie mogą przyjść sami.
Jeśli kapłan swoim postępowaniem sprawia, że ktoś opuszcza Kościół, grzeszy nie tylko wobec siebie, lecz także wobec Boga. Taki kapłan zamiast gromadzić owce w jednej owczarni, rozprasza je.
Przed Idą Peerdeman stoi niezliczona liczba mężczyzn – zarówno świeckich, jak i kapłanów, ludzi dobrych i mniej dobrych. Pani Wszystkich Narodów wskazuje im drogę, na końcu której znajduje się światło. To ukazuje zadanie powierzone Jej przez Boga: doprowadzić wszystkich mężczyzn do światła, którym jest Ojciec i Syn Boży.
Droga, którą mają podążać, jest trudna, i nikt nie chce nią iść. Jest to droga powrotu do Boga wyznaczona mężczyźnie już w Księdze Rodzaju: ma oczyszczać się przez ciężką pracę „w pocie czoła”, uprawiając ziemię rodzącą chwasty i ciernie, wywołujące ból i krwawienie. Nikt nie chce iść tą uciążliwą drogą, którą wcześniej przeszedł sam Jezus Chrystus podczas swojej drogi Krzyżowej ku spotkaniu z Bogiem.
Aby uniknąć najtrudniejszego wymiaru tej drogi, Pani Wszystkich Narodów pragnie prowadzić mężczyzn do Chrystusa, mówiąc: „Znowu w życie z Chrystusem”. To właśnie On, za sprawą Swego Ducha, sprawia, że droga do zbawienia staje się łatwiejsza do przebycia. Przy Chrystusie nie jest wymagany wysiłek fizyczny, lecz praca duchowa – wystarczy słuchać Go i wykonywać Jego wskazania. Jego jarzmo jest lekkie, dlatego wzywa wszystkich obciążonych i utrudzonych, by przyszli do Niego.
Ludzie stojący przy drodze mają wybór: stare przymierze lub nowe. Z treści Orędzia wynika, że wszystkie przymierza zawarte z Bogiem pozostają w mocy i obowiązują. Nie są one przeciwstawne, lecz wpisane w jeden zbawczy plan.
Warto również zauważyć, że Pani Wszystkich Narodów kieruje swoje słowa tylko do mężczyzn, co ma swoje źródło w Księdze Rodzaju. Adam – mężczyzna – miał oczyszczać się przez ciężką pracę, natomiast droga powrotu Ewy – kobiety – polega na zrodzeniu potomka w bólach rodzenia, który pokona zło. Kobieta zatem nie tylko rodzi potomka, ale również wychowuje go tak, aby mógł zwyciężać zło.
Kobiety są pomocą dla mężczyzn na drodze oczyszczenia – wlewają w ich serca miłość, która ma moc zwyciężać zło. W Ewangelii widzimy, że apostołowie Chrystusa to tylko mężczyźni. Jezus, jako mężczyzna, przeszedł drogę wyznaczoną przez Boga, stając się wzorem przede wszystkim dla mężczyzn. Natomiast kobiety mają Maryję, Nową Ewę, jako wzór Matki rodzicielki, wspomagającej swoje dzieci i doskonałej wychowawczyni. Nie jest to jedyna rola Pani Wszystkich Narodów, lecz jedna z wielu, które wykonuje w Bożym planie zbawienia.
„Potem Pani patrzy smutno i mówi:
„Anglia mnie odnajdzie”.
Odczekuje krótką chwilę i wtedy mówi powoli i cicho:
„Ameryka również”.
Teraz Pani powoli odchodzi i widzę jakąś dziwną mgłę, wiszącą nad światem.”
Powyższy fragment Orędzia można uznać za podsumowanie tego, o czym dotychczas mówiliśmy. Pani Wszystkich Narodów wskazuje, że Anglia i Ameryka doświadczą drogi pełnej cierni i chwastów, bólu i krwi – co symbolizuje mgła, będąca w rzeczywistości dymem unoszącym się nad tymi krajami. Dym ten jest najprawdopodobniej konsekwencją wojen i konfliktów, które ciążą nad tymi narodami. W pierwszej części Orędzia mówiliśmy o dymie opadającym nad ołtarzem – znaku zaprzestania składania ofiar krwawych, natomiast teraz dym unosi się nad krajami jako znak wojny i ofiar krwawych, których przyczyną jest grzeszny człowiek.
Jednocześnie Pani wskazuje, że podobnie jak ludzie, którzy nie chcieli iść uciążliwą drogą powrotu do Boga, tak i te kraje mają alternatywę: mogą ponownie żyć w Chrystusie, do którego prowadzi Pani Wszystkich Narodów. Anglia i Ameryka, doświadczając cierpienia, z pewnością zrozumieją swój błąd i odnajdą Panią Wszystkich Narodów, a przez Nią – Chrystusa. Zwykle jest tak, że gdy człowieka dotyka cierpienia, kieruje swoje oblicze ku Bogu.
Jeśli te narody będą słuchać Jego słów i wprowadzać je w życie, mogą dojść do Boga w pokoju i miłości Chrystusa, który jest alternatywną drogą powrotu do Boga – drogą Bożego miłosierdzia.
