10. Orędzie, 9 czerwca 1946
„Widzę znowu Panią. Ostrzega, kiwając palcem i mówi, jakby mówiła do świata:
„Urbi et Orbi”. To jest w tej chwili najważniejsze”.
„Pani schodzi w dół i niesie w chuście małe Dziecię, uwielbione Dziecię. Daje mi do zrozumienia, że powinnam pójść za Nią – i idę. Pani kładzie Dziecię pośrodku świata. Ono zaczyna bardzo głośno płakać. Pani wskazuje na Nie i mówi:
„Ludzie, którzy jesteście dla NIEGO, bądźcie w końcu czujni! Nie jestem w stanie w nieskończoność to powtarzać”.
Potem patrzę znowu na to miejsce, ale Dziecię nagle znikło. Pani patrzy bardzo przygnębiona na świat i mówi:
„Sprawiedliwości, Prawdy i Miłości nie można odnaleźć wśród ludzi”.
Następnie jest tak, jakby Pani wpatrywała się wnikliwie przed siebie i mówi:
„Katastrofa za katastrofą. Po raz drugi mówię tobie, że tak długo, jak długo tego nie ma, nie będzie Prawdziwego Pokoju. Poprzez modlitwę, a przede wszystkim poprzez pracę dla dobra, a nie tylko poprzez samą modlitwę. Pracować i czuwać!.”
„Urbi et Orbi” (z łac. „Miastu i Światu”) oznacza „Rzymowi i światu”. Jest to uroczyste błogosławieństwo papieskie, obejmujące całą ludzkość i stanowiące symbol łaski oraz miłości Boga wobec całego świata.
Początkowo formuła „Urbi et Orbi” pojawiała się w bullach papieskich — oficjalnych dokumentach kierowanych do Rzymu i całego świata. Dopiero w XVI wieku weszła na stałe do liturgii papieskiej, przyjmując formę uroczystego błogosławieństwa udzielanego podczas najważniejszych momentów życia Kościoła, przede wszystkim w Boże Narodzenie, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego oraz po wyborze nowego papieża.
W kontekście Orędzia Pani Wszystkich Narodów formuła „Urbi et Orbi” odnosi się do błogosławieństwa, które Bóg udzielił światu, dając mu swojego Syna. Jest to najważniejsze z wszystkich błogosławieństw danych człowiekowi przez Boga. W tym orędziu słyszymy, że „Urbi et Orbi” jest dziś tym, czego świat potrzebuje najbardziej. Po tych słowach Pani Wszystkich Narodów zstępuje na ziemię, niosąc w chuście zawinięte Dzieciątko Jezus. Obraz ten głęboko współgra z przesłaniem Jej objawień: Jezus Chrystus jest odpowiedzią na duchowy kryzys naszych czasów, w świecie pogrążającym się w ciemności.
Mówiąc o „Urbi et Orbi” w tym kontekście, mamy na myśli przede wszystkim osobę Chrystusa, który za sprawą Ducha Świętego przyszedł na świat jako światłość dla całej ludzkości. Warto zauważyć, że to konkretne orędzie zostało przekazane w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, która w tradycji żydowskiej odpowiada Pesach – czasowi wspomnienia nadania Prawa i Dekalogu. W tym dniu Mojżesz otrzymał od Boga kamienne tablice z przykazaniami, trwały znak Przymierza opartego na trzech filarach: miłości, sprawiedliwości i prawdzie.
W tym właśnie kontekście należy rozpatrywać przyjście Chrystusa na świat – jako światła Bożego, które przyszło poprzez Maryję, aby wyprowadzić ludzkość z ciemności. Chrystus poprzez swoją naukę ma prowadzić ludzi do życia wiecznego, kształtując w ich sercach prawość, sprawiedliwość i miłość bliźniego. Jego przyjście nie oznaczało natychmiastowego zbawienia świata, lecz rozpoczęcie drogi, którą człowiek musi podążać, słuchając Jego nauki i wypełniając ją w życiu codziennym. Bez tego nie ma prawdziwego zbawienia – możemy mówić o nim dopiero wtedy, gdy człowiek, słuchając słów Chrystusa, uwalnia się spod wpływu złego ducha.
Błogosławieństwo „Urbi et Orbi” ma swoje korzenie w Starym Testamencie w Księdze Powtórzonego Prawa, w której czytamy, że jeśli człowiek będzie słuchał Słów Boga, będzie błogosławiony w mieście oraz w polu, co oznacza cały świat.
Pwt 28,1-3
28,1. Jeśli więc pilnie będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, wiernie wypełniając wszystkie Jego polecenia, które ja ci dziś daję, wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi.
28,2. Spłyną na ciebie i spoczną wszystkie te błogosławieństwa, jeśli będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego.
28,3. Będziesz błogosławiony w mieście, błogosławiony na polu.
Chrystus jest ucieleśnieniem Słowa Bożego — Ciałem wywyższonym przez Boga, aby każdy człowiek mógł Go ujrzeć, naśladować, słyszeć, a dzięki temu wypełniać Jego naukę. W Nim ludzkość otrzymała „drogowskaz” prowadzący do życia wiecznego — i zarazem drogę zbawienia. Jego przyjście na ziemię nie przyniosło zbawienia w sposób automatyczny; dokonuje się ono stopniowo, w sercu człowieka, który otwiera się na Jego słowa, kroczy Jego śladami i wiernie strzeże Jego nauki, wybierając tak, jak wybierał Chrystus. Prawda ta wybrzmiewa również w przytoczonym fragmencie Księgi Powtórzonego Prawa.
Chrystus jest pełnym i doskonałym odzwierciedleniem Słowa Bożego, błogosławionym przez ludzi w Rzymie i poza nim. Zasadne staje się jednak pytanie: dlaczego ten stan ulega zmianie? Zarówno w orędziach Pani Wszystkich Narodów, jak i w wydarzeniach współczesnego świata dostrzegamy obraz ludzi odwracających się od Krzyża i od Chrystusa — zamiast Go błogosławić, coraz częściej Go odrzucają, a nawet przeklinają.
Ciałem Chrystusa na ziemi jest Jego Kościół. Jeśli jednak sam Kościół oddala się od Słowa Bożego, zacieśnia więź z duchem tego świata, a w jego szeregi — wskutek braku czujności pasterzy — wkrada się grzech, wówczas autorytet Chrystusa przestaje być słyszany przez ludzi. Główną przyczyną tego stanu jest grzech obecny w „Jego Ciele”, to znaczy w Kościele, stanowiący w istocie złamanie Przymierza z Bogiem zapisanego w Księdze Prawa Mojżeszowego. Kościół łamiąc przymierze z Bogiem ściąga na siebie przekleństwo.
Dlatego Pani Wszystkich Narodów ponownie przynosi Chrystusa światu — do miejsc licznie nawiedzanych przez pielgrzymów, tam, gdzie na przestrzeni dziejów dokonywały się objawienia maryjne na całym świecie.
Kiedy Pani Wszystkich Narodów kładzie Dzieciątko Jezus na ziemi, Ono zaczyna płakać — jest to znak bólu i smutku wobec świata, który odrzuca miłość, sprawiedliwość i prawdę. To właśnie te trzy wartości, jak podkreślają wcześniejsze orędzia, tworzą duchowy „łuk” Przymierza między Bogiem a człowiekiem, dzięki któremu może zapanować prawdziwy pokój.
Pani Wszystkich Narodów wskazuje, że wartości te zanikają również w samym Rzymie, duchowym centrum Kościoła. Swoje wezwanie kieruje w sposób szczególny do kapłanów, przypominając im, że są na ziemi dla Chrystusa. Aby błogosławieństwo mogło trwać w świecie, ci, którzy do Chrystusa należą, powinni czuwać, by był On nieustannie obecny pośród ludzi.
Na tym właśnie polega ich misja: na czuwaniu, aby Chrystus był obecny w sercach wiernych — w takim wymiarze, w jakim został dany światu przez Boga — oraz na trosce, by w szeregach kapłanów nie zakorzenił się grzech, a w ten sposób Chrystus nie został im „porwany” , podobnie jak miało to miejsce na Górze Oliwnej. Grzech w Kościele Chrystusowym powoduje, że zbezczeszczeniu ulega nie tylko Imię Chrystusa, lecz także Imię samego Boga.
Sam Jezus, modląc się w Ogrójcu, zwraca się do Ojca słowami: „Niech się święci Imię Twoje”.
Imię Boga może być uświęcane jedynie wtedy, gdy ci, którzy do Niego należą, słuchają Jego głosu i wiernie wypełniają Jego przykazania. Innymi słowy, Imię Boga uświęca się, gdy na ziemi wypełniana jest Jego Wola, dzięki której na świat może przyjść duchowe Królestwo Boże.
Warto również zauważyć, że podczas Modlitwy Pańskiej Jego uczniowie zasypiają. Chrystus, budząc ich, wzywa do czuwania, przypominając, że „duch jest ochoczy, ale ciało słabe”.
Obraz ten ukazuje, w jaki sposób zły duch próbuje przeszkadzać modlącej się osobie, wywołując w jej ciele wszelkiego rodzaju znużenie, które osłabia ducha.
W ten sposób uczniowie Chrystusa zostają wezwani do duchowej czujności oraz do pracy nad własnym ciałem, aby zły duch nie przeniknął do ich wnętrza, nie zniewolił ich dusz i nie oddał ich pod panowanie grzechu, odbierając im Chrystusa — czyli Owoc Życia. Przypomnijmy, że to brak czujności Adama i Ewy oraz uległość wobec węża doprowadziły do utraty dostępu do Owocu Życia.
Do tej samej duchowej rzeczywistości nawiązuje również jedna z przypowieści Chrystusa, ukazująca, że brak czuwania i duchowej walki ze złem prowadzi do utraty łaski, osłabienia wiary oraz zerwania więzi z Bogiem, od której zależy prawdziwe życie człowieka.
Mt 12,29-30
12,29. Albo jak może ktoś wejść do domu mocarza, i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże? I dopiero wtedy dom Jego ograbi.
12,30. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.
W tej przypowieści domem jest ciało człowieka, natomiast mocarzem — jego dusza, powołana do czuwania i sprawowania straży. Zły duch może wedrzeć się do tego domu wówczas, gdy dusza nie czuwa i nie zabezpiecza go przed złodziejem. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy w domu zabraknie Krwi Baranka, stanowiącej odniesienie do Krwi Chrystusa oraz gdy dusza — zamiast stawiać opór złu — ulega grzechowi.
Gdy przeniesiemy się na Górę Oliwną, gdzie Chrystus modlił się tuż przed swoim pojmaniem, słyszymy Jego wezwanie skierowane do uczniów, aby czuwali. Widzimy zatem, że czujność zostaje ściśle powiązana z modlitwą. Modląc się, człowiek zaprasza Ducha Chrystusa do swojego wnętrza, a jak czytamy w Ewangelii, to właśnie On ma moc wypędzania złych duchów. Chodzi więc o to, by nie dopuszczać zła do własnych myśli, aby nie przejęło ono kontroli nad ciałem. Modlitwa w chwilach słabości staje się skutecznym narzędziem odpierania złych myśli, które mogą przerodzić się w grzech, gdyż każdy grzech ma swój początek w sercu i umyśle człowieka.
Chrystus wzywa swoich uczniów do czujności — aby strzegli swojego domu niczym gospodarz, który nie pozwala, by złodziej wykradł z niego to, co najcenniejsze. Obraz ten ma głęboki wymiar duchowy: oznacza konieczność nieustannego czuwania, by do ludzkiego serca nie wtargnął grzech, odbierający życie wieczne. Podobnie, jak już wspominaliśmy, stało się z Adamem i Ewą, którym zły duch odebrał dar życia wiecznego, zwodząc ich ku nieposłuszeństwu Bogu.
Do tego tematu nawiążemy w kolejnym obrazie Orędzia, w którym Ida Peerdeman widzi demony zbliżające się ku ziemi — jako dalsze rozwinięcie wezwania do czujności i duchowej walki.
Orędzia Pani Wszystkich Narodów mają wielopoziomowy charakter. Obraz Dzieciątka Jezus ponownie położonego na ziemi przez Panią Wszystkich Narodów nawiązuje do przypowieści o gospodarzu, który udał się w podróż i powierzył zarządzanie swoim domem sługom.
Mk 13,33-37
13,33. Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie.
13,34. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.
13,35. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem.
13,36. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących.
13,37. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!.”
W tej przypowieści Chrystus jest Panem, który powraca na ziemię za sprawą Pani Wszystkich Narodów. Jednak Dzieciątko Jezus zaczyna płakać, okazując swoje niezadowolenie, a ostatecznie znika, ponieważ na ziemi nie można odnaleźć wartości takich jak prawość, sprawiedliwość i miłość bliźniego — tych samych, które wcześniej określiliśmy jako duchowy „łuk”, znak Przymierza między Bogiem a ludźmi. Ludzie, którzy zostali powołani do pracy dla Boga, nie starali się, aby te wartości były obecne ani w ich własnych sercach, ani w sercach innych ludzi.
Następnie słyszymy o katastrofach ciążących nad światem w wyniku złamania przymierza z Bogiem. Pani Wszystkich Narodów podkreśla, że dopóki te wartości nie zapanują na świecie, prawdziwy pokój nie może zaistnieć.
Wielokrotnie w orędziach Pani Wszystkich Narodów poruszany jest temat pokoju, który w rzeczywistości bywa jedynie pozorny — jest to pokój na pokaz. Prawdziwe zagrożenia tego świata pozostają często niewidoczne dla ludzi, ukryte „za kulisami”. Bóg jednak dostrzega wszystko, co skryte w ludzkich sercach. Pokój tego świata — oparty na wyzysku wielkich nad małymi — nie jest pokojem Bożym.
Prawdziwy pokój między Bogiem a ludźmi może zaistnieć tylko wtedy, gdy prawość, sprawiedliwość i miłość bliźniego rzeczywiście zapanują na ziemi. Nadciągające nad świat katastrofy są konsekwencją złamania Przymierza z Bogiem, spisanego w Księdze Prawa Mojżeszowego. W odróżnieniu od Przymierza z Noem, którego złamanie skutkowało potopem, Księga Prawa Mojżeszowego jest bardziej szczegółowa i ukazuje pełen wachlarz kar, jakie mają spotkać tych, którzy nie przestrzegają Bożego Przymierza.
Podczas gdy w poprzedniej scenie Orędzia Pani Wszystkich Narodów Dzieciątko Jezus nawiązywało do powrotu gospodarza do domu, teraz staje się Ono Tęczą — znakiem Ducha Bożego. Chrystus jest Tym, który nosi w Sobie Ducha Bożego, objawiającego się poprzez prawość, sprawiedliwość i miłość bliźniego. Tych właśnie wartości nauczał swoich uczniów, aby byli światłem dla świata, tak jak On sam, aby byli łukiem – ramieniem Bożym dla czynienia tego świata dobrym.
Gdy Pani Wszystkich Narodów ponownie przynosi Dzieciątko Jezus na świat, Ono znika. Pani spogląda w milczeniu i skupieniu przed siebie, nie dostrzegając swojego Syna, ponieważ został On odrzucony przez ludzi, a ci, którzy byli Mu przeznaczeni na świecie, odwrócili się od Niego. W tym momencie pojawia się zapowiedź nadciągających katastrof.
W tym obrazie Chrystus staje się Tęczą — łukiem i ramieniem Bożym, natomiast Pani Wszystkich Narodów odzwierciedla Boga, który spogląda na świat i — nie widząc Chrystusa, Znaku Przymierza — zapowiada nadchodzące nieszczęścia. Widzimy zatem, że katastrofa spada na te miejsca, w których nie ma Chrystusa i wartości, których nauczał. Dopóki był On obecny wśród Żydów, Jerozolima trwała; kiedy jednak został przez nich skazany i zabity, Tęcza znikła. W konsekwencji tego Świątynia Jerozolimska została zburzona, a lud żydowski trafił do niewoli.
Symbolika ta odsyła do Przymierzy zawartych zarówno z Noem, jak i z Mojżeszem, ukazując, że wszystkie przymierza, jakie Bóg zawarł z człowiekiem, pozostają w mocy i domagają się wierności.
Kolejną przypowieścią z Ewangelii, która wyraźnie nawiązuje do obrazu Orędzia, jest przypowieść o winnicy:
Mk 12,1-9
12,1. I zaczął im mówić w przypowieściach: «Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
12,2. W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy.
12,3. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym.
12,4. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli.
12,5. Posłał jeszcze jednego, tego zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali.
12,6. Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: „Uszanują mojego syna”.
12,7. Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: „To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze”.
12,8. I chwyciwszy, zabili go i wyrzucili z winnicy.
12,9. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym.
W tym obrazie Pani Wszystkich Narodów odzwierciedla Boga, który posłał swojego Syna do winnicy, aby zebrać należny Mu plon. Tym plonem są dusze ludzi napełnionych Duchem Bożym.
Zamiast oddać Bogu to, co do Niego należy, słudzy przywłaszczają sobie władzę, ogłaszając się jedynymi zarządcami winnicy.
Patrząc na ducha tego świata, dostrzegamy podobny mechanizm: władza, która z natury powinna służyć człowiekowi, często staje się celem samym w sobie. Wówczas człowiek zaczyna służyć władzy, a nie odwrotnie. Odrzucenie Syna — prawowitego Dziedzica — jest kulminacją tego procesu.
Kiedy syn właściciela winnicy zostaje zabity przez niegodziwe sługi — Dzieciątko Jezus znika z ziemi — gospodarz sprowadza na nich katastrofę, wytracając ich i oddając winnicę innym. Przypowieść ta stanowi poważne ostrzeżenie, o którym słudzy Boży nie powinni zapominać oraz nawiązuje do obrazu Jerozolimy, o którym przed chwilą wspominaliśmy.
Chrystus ukazuje się w Orędziach jako „mały” — i tacy powinni być również Jego uczniowie, zgodnie ze słowami Chrystusa, że uczeń nie przewyższa nauczyciela, ani sługa swego pana. Dlatego wszyscy, którzy pragną być „wielcy” w Królestwie Niebieskim, nie mogą przewyższać swojego Pana tutaj, na ziemi, lecz winni upodobnić się do Niego w pokorze i służbie.
W Orędziu Pani Wszystkich Narodów słyszymy, że aby uniknąć katastrofy, konieczne są zarówno praca dla dobra, jak i modlitwa — przy czym ważniejsze jest to pierwsze. Wyparcie zła z tego świata nie dokona się samoistnie; potrzebni są ludzie należący do Chrystusa, którzy oświecają innym drogę do Boga, tak jak On sam czynił to w swoim życiu. Tacy ludzie są ramieniem Chrystusa na ziemi.
Modlitwa umacnia człowieka wobec działania złego ducha, który na wszelkie sposoby stara się doprowadzić do upadku tych, którzy naprawdę są oddani Bogu. Modląc się, czuwamy nad swoim „domem”, aby nie został rozgrabiony przez złodzieja. Widzimy zatem, że modlitwa nie jest celem samym w sobie, lecz pomocą w czynieniu świata dobrym i duchowym wsparciem w codziennej walce.
Praca dla dobra pozostaje główną drogą, natomiast modlitwa umacnia człowieka do kroczenia nią. Nie bez znaczenia jest również fakt, że w Orędziu najpierw pojawiają się słowa „praca i modlitwa”, a następnie „praca i czuwanie”, co podkreśla, że biblijne czuwanie jest ściśle związane z modlitwą i stanowi jej duchowy wymiar.
Wtedy widzę nagle, że Pani przeszła na bok. Pokazywany jest mi teraz bardzo odrażający obraz. Z przeciwnej strony, jakby jakieś demony nadchodziły w moim kierunku. Są to istoty, które wirują bezładnie; z rogami na głowach, komicznymi szponami i wstrętnymi twarzami. Słyszę, jak Pani mówi:
„Przepowiadam wielką i nową katastrofę na świecie”.
Słowa te Pani wypowiada bardzo smutno i ostrzegająco. Wtedy mówi:
„Gdyby ludzie zechcieli posłuchać …” – i potrząsa wciąż przecząco głową.
Wtedy widzę krótki okres czasu i słyszę:
„Pozornie będzie szło dobrze, krótki okres czasu”.
Teraz widzę kulę ziemską i Pani wskazuje na nią. Widzę jaskrawe światła i promienie; jest tak, jakby ta kula rozpadała się na wszystkie strony. Wtedy Pani wskazuje mi na niebo. Stoi po mojej prawej stronie, a więc po zachodniej i wskazuje na Wschód. Widzę dużo gwiazd na niebie. Pani mówi:
„To przyjdzie stamtąd”.
Powyższy obraz Orędzia łączy w sobie odniesienia do różnych źródeł biblijnych: do Księgi Prawa Mojżeszowego zawartej w Księdze Powtórzonego Prawa, do Apokalipsy św. Jana oraz do Ewangelii według św. Marka. Pani Wszystkich Narodów zapowiada nową katastrofę, związaną z pojawieniem się na ziemi niezliczonej liczby demonów, które, tak jak kierują się ku Idzie Peerdeman, tak będą atakować tych, którzy znają Boga. Podobna rzecz miała miejsce w Raju, kiedy zły duch zwiódł Adama i Ewę doprowadzając ich do złamania przykazania Bożego.
Idzie Peerdeman została udzielona łaska widzenia postaci duchowych, normalnie niewidocznych dla oka człowieka cielesnego, dzięki czemu może przekazać nam to, co zobaczyła. Na końcu tego przerażającego obrazu padają znamienne słowa: „Gdyby ludzie zechcieli posłuchać…”.
Jeśli przeniesiemy się do Księgi Prawa Mojżeszowego, zauważymy, że posiada ona podobną konstrukcję. Bóg ostrzega lud, że jeśli nie będzie słuchał Jego głosu i wiernie wypełniał Jego poleceń, spadną na niego przekleństwa; natomiast posłuszeństwo Słowu Bożemu przyniesie błogosławieństwo. Ta alternatywa — życie albo śmierć, błogosławieństwo albo przekleństwo — stanowi fundament Przymierza.
Przytoczmy zatem fragment Księgi Powtórzonego Prawa:
Pwt 28,15-21
28,15. Jeśli nie usłuchasz głosu Pana, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię.
28,16. Przeklęty będziesz w mieście i przeklęty na polu.
28,17. Przeklęty twój kosz i twoja dzieża.
28,18. Przeklęty owoc twego łona, plon twej roli, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła mniejszego.
28,19. Przeklęte będzie twoje wejście i wyjście.
28,20. Pan ześle na ciebie przekleństwo, zamieszanie i przeszkodę we wszystkim, do czego wyciągniesz rękę, co będziesz czynił. Zostaniesz zmiażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrotnych swych czynów, ponieważ Mnie opuściłeś.
28,21. Pan sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię wygładzi na tej ziemi, którą idziesz posiąść.
Widzimy zatem, że gdyby ludzie słuchali Słów Pani Wszystkich Narodów, zesłanej przez Boga i Syna jako Pośredniczki, świat zostałby napełniony jedynie Bożymi błogosławieństwami. Bóg kreuje człowieka Słowem, dlatego potrzebna jest odpowiedź człowieka. Kreacja może zaistnieć tylko wtedy, gdy człowiek słucha Boga i wiernie wypełnia Jego polecenia.
Pismo Święte jest Słowem Bożym, stanowiącym budulec do wzniesienia świątyni Bożej. Każdy, kto pragnie upodobnić się do Boga, powinien wykorzystać ten budulec do budowania świątyni swojego ciała — czyli kształtowania swojego ducha na wzór Ducha Bożego. Dlatego Słowo Boże jako budulec duchowej budowli, musi być nie tylko słuchane i przyjmowane osobiście, ale także głoszone innym, by Królestwo Boże mogło przyjść na cały świat.
W Ewangelii wg św. Marka Chrystus zapowiada nową katastrofę, której nie przewidziano w Księdze Prawa Mojżeszowego. Opisany w niej koniec świata nie jest wydarzeniem przypadkowym, lecz konsekwencją narastającego grzechu — zarówno w strukturach Kościoła, jak i w całym świecie. Ten eschatologiczny obraz ukazuje karę za złamanie Przymierza z Bogiem – za brak na ziemi sprawiedliwości, prawości i miłości bliźniego.
Gdyby na ziemi nie znalazł się choć jeden człowiek, w którym Bóg mógłby rozpoznać siebie — swojego Ducha, swoją Miłość, Prawdę i Sprawiedliwość — świat uległby zagładzie.
W przepowiedni Chrystusa z Ewangelii wg św. Marka słyszymy, że katastrofa zostaje powstrzymana ze względu na wybranych Boga; w przeciwnym razie nikt by nie ocalał. Jest to zgodne z Pismem Świętym, w którym czytamy, że jeśli Bóg znajdzie w danym mieście sprawiedliwych, nie zniszczy go.
Jednak po tym czasie, pozornego dobra mają pojawić się fałszywi prorocy, którzy zapewne przypisywać będą sobie odwrócenie katastrofy. Będą czynić znaki i cuda, ogłaszać się mesjaszami i prorokami, aby zwieść przede wszystkim wybranych Boga. Dopiero gdy i oni ulegną zwodzeniu, nastąpi ostateczny koniec, ukazany jako katastrofa kosmiczna.
W Orędziu Pani Wszystkich Narodów słyszymy, że na ziemi pojawią się demony wprowadzające chaos, podobny do tego, o jakim mówi proroctwo Chrystusa. Demony będą starały się skłócić ludzi ze sobą, obalić sprawiedliwość i prawość oraz wprowadzić spustoszenie tam, gdzie nie powinno go być — do Kościoła.
Czas, w którym Bóg wstrzymuje karę ze względu na wybranych, będzie krótki, a w tym okresie wybrani będą wystawieni na szczególnie zaciekłe zwodzenie. Kiedy i oni ulegną, nastąpi ostateczny koniec. Orędzie Pani Wszystkich Narodów podkreśla, że w tym krótkim czasie – który Ida Peerdeman może dostrzec, pozornie wszystko będzie wyglądało dobrze, ale nawet wybrani ostatecznie ulegną, a katastrofa — ukazana jako kosmiczna — nieuchronnie nastąpi.
Kolejny obraz Orędzia ukazuje, w jakim miejscu znajdujemy się w tej przepowiedni: brat staje przeciw bratu, wydając go na śmierć, a spustoszenie pojawia się tam, gdzie nie powinno go być. Odnosi się to do sytuacji w Kościele — do konfliktów i podziałów między papieżem a biskupami, którzy zamiast prowadzić ludzi ku Chrystusowi, toczą wewnętrzną walkę.
W dalszej części wizji ukazane zostaje źródło zła: całe legiony demonów, przypominających zwierzęta z rogami na głowach. W Księga Rodzaju Bóg zapowiada nieprzyjaźń między wężem a niewiastą, co ukazuje odwieczną walkę dobra ze złem. Zatem o dobro trzeba walczyć — nieustannie i świadomie.
To właśnie te demony, potomkowie starodawnego węża, odpowiadają za niszczenie dobra na świecie i wszelki niepokój. One również działają tak, jak kiedyś w Raju, gdy wąż — pod pozorem mówienia w imieniu Boga — zwiódł Adama i Ewę, o czym przypomina także fragment z Ewangelia według św. Marka (Mk 13,5–6).
Mimo powagi ostrzeżenia Pani Wszystkich Narodów daje jednak nadzieję: ten stan nie musi się wypełnić. Katastrofa nie jest nieunikniona. Bóg nie przestaje przemawiać do człowieka — przez swoje Słowo, przez Kościół, przez Maryję. Wystarczy, że człowiek zechce słuchać głosu Nieba i odpowie na nie życiem zgodnym z Bożą Wolą.
Mk 13,5-27
13,5. Wówczas Jezus zaczął im mówić: „Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł.
13,6. Wielu przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem. I wielu w błąd wprowadzą.
13,7. Kiedy więc usłyszycie o wojnach i pogłoskach wojennych, nie trwóżcie się! To się musi stać, ale to jeszcze nie koniec.
13,8. Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu; będą miejscami trzęsienia ziemi, będą klęski głodu. To jest początek boleści.
13,9. A wy miejcie się na baczności. Wydawać was będą sądom i w synagogach będą was chłostać. Nawet przed namiestnikami i królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla nich.
13,10. Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom.
13,11. A gdy was poprowadzą, żeby was wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie to, co wam w owej chwili będzie dane. Bo nie wy będziecie mówić, ale Duch Święty.
13,12. Brat wyda brata na śmierć i ojciec swoje dziecko; powstaną dzieci przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią.
13,13. I będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mojego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
13,14. A gdy ujrzycie ohydę spustoszenia, zalegającą tam, gdzie być nie powinna – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry.
13,15. Kto będzie na dachu, niech nie schodzi i nie wchodzi do domu, żeby coś zabrać.
13,16. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz.
13,17. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni.
13,18. A módlcie się, żeby to nie przypadło w zimie.
13,19. Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie.
13,20. I gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał. Ale skróci te dni z powodu wybranych, których sobie obrał.
13,21. I wtedy jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz, oto tam: nie wierzcie.
13,22. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe wybranych.
13,23. Wy przeto uważajcie! Wszystko wam przepowiedziałem.
13,24. W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku.
13,25. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte.
13,26. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą.
13,27. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba.
Pani Wszystkich Narodów ukazuje Idzie Peerdeman katastrofę związaną z gwiazdami spadającymi z nieba. Mowa jest o ciałach niebieskich nadchodzących ze wschodu, które mają przynieść zagładę całej ziemi. Obraz ten można odczytywać jako zapowiedź kataklizmu o wymiarze kosmicznym. Przykładem takiej katastrofy mogłoby być zderzenie Galaktyki Drogi Mlecznej z galaktyką Andromedy, co — jak wskazują badania naukowe — jest nieuniknione. Inną możliwą formą zagłady mógłby być deszcz asteroid nadciągający od strony wschodu i uderzający w ziemię.
Dla naszych rozważań nie jest jednak kluczowa sama forma katastrofy, lecz to, co ją poprzedza.
Z Ewangelii według św. Marka dowiadujemy się, że bezpośrednio przed nadejściem ostatecznych wydarzeń nastąpi czas powszechnego chaosu. Dojdzie do podziałów między narodami, ale także do głębokich rozłamów wewnątrz samego Kościoła Chrystusowego. Zwraca uwagę fakt, że Ewangelia wg św. Marka mówi o „przeklinaniu” prawdziwych uczniów Chrystusa — zarówno w Mieście, jak i poza nim.
Mk 13,9. A wy miejcie się na baczności. Wydawać was będą sądom i w synagogach będą was chłostać. Nawet przed namiestnikami i królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla nich.
Jest to wyraźne odwrócenie błogosławieństwa „Urbi et Orbi”, o którym była mowa wcześniej. Przekleństwo to wiąże się z brakiem „łuku” — znaku tęczy, utożsamianego z Duchem Chrystusa. To On jest nośnikiem miłości bliźniego, sprawiedliwości i prawości — wartości prowadzących do prawdziwego pokoju.
Chrystus przestrzega, że w czasie, gdy Bóg okaże światu swoje miłosierdzie ze względu na wybranych, pojawi się wielu fałszywych proroków, którzy będą się pod Niego podszywać. Dostrzegamy tu zapowiedź ideologii — fałszywej „tęczy” — znaku pozbawionego treści Przymierza. We współczesnym świecie pojawia się wielu ludzi niosących sztandary takiej właśnie fałszywej tęczy.
Wszystko to prowadzi do utraty Bożego błogosławieństwa, ponieważ Bóg nie widzi w świecie miłości bliźniego, sprawiedliwości ani prawości. Źródłem tego wszystkiego są złe duchy, które Pani Wszystkich Narodów ukazuje Idzie Peerdeman — demony uwolnione niczym psy spuszczone z łańcucha. Ci, którzy nie czuwają nad swoim „domem”, nie trwają na modlitwie, a zwłaszcza nie sięgają po różaniec — ukazany wcześniej jako broń przeciw demonom — staną się szczególnie podatni na ich działanie.
Do tego stanu świata nawiązuje również Apokalipsa św. Jana:
Ap 20,7-10
20,7. A gdy się skończy tysiąc lat,
z więzienia swego szatan zostanie zwolniony.
20,8. I wyjdzie, by omamić narody
z czterech narożników ziemi,
Goga i Magoga,
by ich zgromadzić na bój,
a liczba ich jak piasek morski.
20,9. Wyszli oni na powierzchnię ziemi
i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane;
a zstąpił ogień od Boga z nieba
i pochłonął ich.
20,10. A diabła, który ich zwodzi,
wrzucono do jeziora ognia i siarki,
tam, gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok.
I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków.
W Apokalipsie św. Jana mowa jest o demonach, które w wielkiej liczbie zostaną wypuszczone na ziemię, aby zwodzić ludzi i siać niepokój. Otoczą one obóz świętych oraz Miasto Umiłowane – Rzym. Gdy demony osiągną swój cel, Bóg ześle z nieba ogień, który wszystko pochłonie — obraz ten można rozumieć jako kataklizm kosmiczny.
Widzimy zatem, że wizja ta pozostaje spójna zarówno z Ewangelią według św. Marka, jak i z Orędziem Pani Wszystkich Narodów. Całe Orędzie jest bowiem wezwaniem do czuwania, aby zły duch nie przejął władzy nad ludzkim ciałem i duszą. Stan ten jawi się jako swoista próba, którą przejdą jedynie najsilniejsi w wierze. To oni staną się kapłanami Pana w Domu Pańskim, jak czytamy w dalszej części Apokalipsy.
Skoro pozostajemy przy Ewangelii według św. Marka i proroctwach dotyczących końca czasu, warto odnieść się do słów Chrystusa, które do dziś budzą pewne kontrowersje. Chodzi o zdanie:
Mt 13,30. ”Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.”
W przestrzeni publicznej często pojawia się argument, że proroctwo to nie wypełniło się, skoro Chrystus mówi o czasie jego spełnienia jako o Swoim pokoleniu. Tymczasem, jak już wcześniej wspominaliśmy, Bóg poprzez rzeczy widzialne objaśnia ludziom sprawy Nieba. Chrystus, zapowiadając wypełnienie proroctwa, porównuje je do drzewa figowego, które wiosną wypuszcza pąki. Obraz ten jednoznacznie odwołuje się do cykliczności pór roku, a tym samym do powtarzalności pewnych procesów.
Widzimy zatem, że proroctwo ma charakter cykliczny, tak jak pory roku, a jego wypełnienie dokonuje się w każdym pokoleniu. Każde pokolenie doświadcza zarówno wzlotów, jak i upadków, a każdy człowiek ostatecznie odchodzi z tego świata. Dla człowieka moment śmierci staje się jego osobistym „końcem świata”: słońce przestaje dawać blask, księżyc zostaje zaćmiony, a gwiazdy spadają z nieba.
W tym momencie Chrystus przychodzi wraz ze swoimi aniołami, a nad duszą człowieka dokonuje się sąd.
Człowiek żyje na ziemi po to, aby poznać różnicę między dobrem a złem, a także by uczestniczyć w tej duchowej walce, którą zapowiada już Księga Rodzaju, gdy Bóg ustanawia nieprzyjaźń między niewiastą a wężem. Jest to zapowiedź odwiecznej walki dobra ze złem, trwającej w historii świata i w sercu każdego człowieka.
Dlatego każde pokolenie musi przejść własną próbę, poznać naturę tej walki i wytrwać do końca. Tylko ten, kto przyjmie naukę Bożą i wcieli ją w życie, może dostąpić zbawienia.
Nagle widzę leżący przede mną kardynalski kapelusz, owinięty zwisającymi wstążkami. Ponad nim pojawia się znak X, tak jakby kapelusz był nim przekreślony. Słyszę, jak Pani mówi:
„W Rzymie wybuchnie walka przeciwko papieżowi”.
Widzę biskupów, siedzących wokół papieża i potem słyszę:
„Katastrofalnie”. Wtedy Pani odchodzi.
Kapelusz kardynalski (galero) był znakiem misji oraz godności kardynała. Jego czerwony kolor symbolizował krew, a zarazem gotowość do jej przelania w obronie wiary i wierności Chrystusowi — aż po męczeństwo.
Warto podkreślić, że kardynał pełni przede wszystkim urząd doradcy papieża, a jego godność ma charakter kościelnego urzędu honorowego. Nie stanowi ona stopnia sakramentu święceń, w przeciwieństwie do biskupstwa, które — jako następstwo apostolskie — posiada charakter sakramentalny.
Zwyczajowo kardynałami zostają biskupi, natomiast jedynie w wyjątkowych przypadkach, za zgodą papieża, godność kardynalską mogą otrzymać także prezbiterzy.
W obrazie Orędzia Pani Wszystkich Narodów widzimy galero leżący przed Idą Peerdeman, a nad nim znak „X”, jakby kapelusz został przekreślony. Warto przypomnieć, że omawiane Orędzie zostało przekazane Idzie Peerdeman w 1946 roku, natomiast po Soborze Watykańskim II, w 1969 roku, papież Paweł VI zniósł używanie galero.
Można więc dostrzec w tym obrazie wymiar proroczy: zapowiedź zniesienia kapelusza kardynalskiego — wydarzenia, które nastąpiło 23 lata po wygłoszeniu Orędzia.
Obraz ten posiada jednak głębsze znaczenie, wpisujące się w szerszą narrację Orędzi Pani Wszystkich Narodów. Brak kardynalskiego kapelusza ukazuje bowiem, że kapłani Kościoła coraz częściej nie są już gotowi oddać życia za wiarę i Kościół ani dochować wierności Chrystusowi aż do końca — aż po męczeństwo. W miejsce gotowości do ofiary coraz częściej pojawia się postawa wygody, która zaczyna przeważać nad misją powierzoną uczniom przez Chrystusa.
Orędzia Pani Wszystkich Narodów ukazują zatem nie tylko ciemność ogarniającą świat, lecz także jej dramatyczny wymiar obecny wewnątrz samego Kościoła. To właśnie na ten aspekt — na duchową walkę toczącą się w jego strukturach — zwraca uwagę również Ewangelia według św. Marka, zapowiadając czasy ostateczne.
W omawianym Orędziu widzimy papieża otoczonego przez biskupów, którzy sprzeciwiają się jego autorytetowi. W trakcie tej sceny pojawia się słowo „katastrofa”, wcześniej powiązane z obrazem nadchodzących demonów. Ukazuje to, że za ten stan rzeczy odpowiadają siły ciemności, które — zamiast pokoju głoszonego przez Chrystusa — wprowadzają chaos, zamęt i podziały prowadzące do konfliktów.
Całe Orędzie akcentuje konieczność czuwania, które w sensie symbolicznym oznacza strzeżenie własnego domu przed nadejściem złodzieja. Jak zostało wcześniej wskazane, domem duszy człowieka jest jego ciało, a demony — wypuszczone na świat niczym psy zerwane z łańcucha — są owymi złodziejami, pragnącymi wykraść to, co najcenniejsze. Dlatego niezbędne staje się czuwanie: modlitwa, trwanie w wierze oraz stanowcze przeciwstawianie się złu, aby nie dopuścić, by zły duch przejął kontrolę nad ciałem i narzucił mu swoją wolę.
Biskupi stojący wokół papieża ukazani są jako ci, którzy nie dochowali czujności. Ich postawa odzwierciedla coś przeciwnego niż to, czego nauczał Chrystus. Można zatem wnioskować, że do ich „domu” wkradł się zły duch — ponieważ zabrakło modlitwy, czuwania i duchowej walki, a w konsekwencji oddali oni swoją wolę złu.
Papież natomiast, ulegając ich naciskom, podejmuje błędne decyzje, jak choćby tę dotyczącą zniesienia kapelusza kardynalskiego, który posiada głęboką i jednoznaczną symbolikę związaną z misją Kościoła Chrystusowego oraz gotowością do ofiary aż po męczeństwo.
Kościół, którego posłannictwem jest wprowadzanie pokoju na świat poprzez oczyszczanie go z grzechu, sam zaczyna popadać w grzech i staje się źródłem niepokoju. Jako Ciało Chrystusa powinien być światłem świata i znakiem nadziei, a nie powodem zgorszenia. To, co miało być przestrzenią duchowego oczyszczenia, zaczyna ulegać zepsuciu — i jest to jeden z najbardziej niepokojących znaków poprzedzających koniec.
Jeżeli Kościół, ustanowiony przez Chrystusa jako sól ziemi i światłość świata, traci swoją czystość i wewnętrzną spójność, wówczas nic nie powstrzymuje grzechu przed całkowitym ogarnięciem świata. We wcześniejszych Orędziach Kościół ukazany był jako światło, które stopniowo przygasa. Zło, z którym nikt nie podejmuje walki, rozprzestrzenia się nawet tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.
