Orędzie 7 z dnia 7 lutego 1946 roku

„Europo, bądź ostrzeżona!”.
Naraz widzę stojącą Panią. Kiwa ostrzegająco palcem i mówi:
„Patrz na Europę i ostrzeż narody Europy!”.
Pani patrzy bardzo poważnie i mówi:
„Ora et labora”
Ponownie kiwa ostrzegająco palcem. Potem pozwala mi widzieć wilka. Biega on stale przede mną, tam i z powrotem. Nagle to zwierzę znika. Wtedy widzę głowę owcy, a wokół niej splecione ze sobą rogi. Wtedy znowu Pani mówi:
„Europa musi uważać. Ostrzeż narody Europy!”.

Jak się wkrótce przekonamy, całe orędzie — choć wyrażone w kilku obrazach i ujęte na różne sposoby — mówi w istocie o jednym: o istnieniu zła oraz walce dobra ze złem. Walka ta została wpisana w dzieje człowieka już na samym początku, gdy Bóg wprowadził nieprzyjaźń między niewiastą a wężem oraz ich potomstwem, o czym czytamy w Księdze Rodzaju. Istnienie zła jest konieczne, aby człowiek w ogóle mógł rozpoznać, czym jest dobro, a czym zło. Z kolei zmaganie się ze złem umacnia ludzką duszę w czynieniu dobra. Można bowiem wiedzieć, czym jest dobro, a czym zło, a mimo to przy pierwszej pokusie ulec złu.
Podobnie Adam i Ewa mieli — w pewnym stopniu — świadomość, że posłuszeństwo Woli Bożej jest dobre. Żyli w Raju, z którego mogli czerpać samo dobro, dopóki pozostawali wierni Bożemu nakazowi. Jednak ich siła woli okazała się zbyt słaba, by oprzeć się pokusie złamania przykazania Bożego. Analogicznie wygląda to w świecie współczesnym, który jest wypełniony wszelkiego rodzaju pokusami. Jeśli dusza zna Boga, ale ma słabą siłę woli, a dodatkowo manipulowana jest podszeptami złego ducha, często daje się zwieść złu.
Nie wystarczy jedynie wiedzieć, czym jest dobro, a czym zło; konieczne jest także posiadanie ugruntowanej siły woli na takim poziomie, który pozostaje w zgodzie z Wolą Bożą i w pełni znany jest jedynie Bogu. Tylko wtedy człowiek nie ulega pokusom ani podszeptom złych myśli. Taka właśnie wewnętrzna siła, mierzona według Bożej miary, jest niezbędna do życia w Królestwie Bożym. Bóg kreuje człowieka na swoje podobieństwo, dlatego walka ze złem należy do istoty ludzkiego powołania. Gdy Bóg stwarzał świat, również przeciwstawiał się złu, wprowadzając zasady i porządek w chaosie, którym spowity był świat. W ten sposób odpowiadał dobrem na zło.
Widzimy zatem, że przykazania Boże są dobrem, którego celem jest wyprowadzenie ludzkości z ciemności. Słowa Boże są światłem dla człowieka. Doświadczenie pokazuje, że świat pozostawiony samemu sobie ostatecznie zmierza ku samozniszczeniu, gdyż postępuje według ducha tego świata.  
Warto w tym miejscu wspomnieć, że na historii Adama i Ewy opiera się zasada odnosząca się do góry Garizim — góry błogosławieństw — oraz góry Ebal — góry przekleństw. Zasada ta stanowi istotny element objawień Pani Wszystkich Narodów.
Adam i Ewa, zachowując przymierze z Bogiem, cieszyli się Jego błogosławieństwem i korzystali z wszelkiego dobra, jakim obdarzał ich Raj. Gdy jednak przymierze to zostało złamane, ziemia stała się dla nich przekleństwem. Trudy życia, cierpienie oraz różnego rodzaju katastrofy są konsekwencją zerwania więzi z Bogiem — doświadczeniami, poprzez które człowiek odczuwa skutki grzechu i zła na własnej skórze. Jednocześnie jednak pełnią one także funkcję wychowawczą: uczą rozróżniania dobra od zła oraz służą umocnieniu duszy w czynieniu dobra.
Podobnie jak w przypadku pierwszych ludzi, także i dziś złamanie przymierza z Bogiem sprawia, że ziemia może stać się dla człowieka przekleństwem. Walka ze złem pozostaje jednak niezbędna, aby człowiek mógł coraz pełniej upodabniać się do Boga. Ten bowiem, kto pozostaje bierny wobec zła, nie podąża drogą Bożego podobieństwa.
 
W omawianym orędziu pojawia się łacińskie wyrażenie ora et labora, czyli „módl się i pracuj”. Aby w pełni zrozumieć przesłanie tych słów, należy odczytywać je w kontekście ich pochodzenia — Reguły św. Benedykta, która stanowi praktyczny przewodnik życia dla wspólnot monastycznych. Święty Benedykt wskazywał, że życie podporządkowane jasno określonym zasadom prowadzi do harmonijnego rozwoju — zarówno duchowego, jak i cielesnego — podobnie jak Bóg, stwarzając świat, wprowadzał w nim ład, przezwyciężając chaos. Jedną z takich Bożych zasad jest wprowadzanie pokoju w świecie ogarniętym niepokojem, czego uczył nas Chrystus.
Warto też zauważyć, że zasady nie zawsze pochodzą od Boga. Ideologie wymyślane przez człowieka mogą opierać się na własnych regułach, ale zwykle nie powstają one dla dobra człowieka, a jedynie, aby go zniewolić. Reguła św. Benedykta opiera się w całości na Piśmie Świętym, Słowie pochodzącym od Boga, które jest dla dobra człowieka. Życie według jej zasad prowadzi do porządku i rozwoju, a ich brak – do chaosu i stagnacji, zarówno duchowej, jak i fizycznej.
W Regule św. Benedykta wielokrotnie pojawia się temat walki dobra ze złem, co doskonale koresponduje z omawianym orędziem Pani Wszystkich Narodów. Św. Benedykt mówi, że człowiek, który oddalił się od Boga przez nieposłuszeństwo, musi powrócić do Niego poprzez posłuszeństwo.
Jednak należy zachować czujność i rozeznawać, czyje nakazy wypełniamy, czy nie podążamy za „wilkiem w owczej skórze”. Nie wolno ślepo podążać za przełożonym, jeśli głoszone przez niego nauki są sprzeczne z Pismem Świętym: „Opat niech niczego nie ustanawia ani nie rozkazuje, co byłoby sprzeczne z prawem Bożym.” (Reguła św. Benedykta)
Oznacza to, że przełożony – pasterz – nie tworzy własnych doktryn, lecz jest ich przekazicielem. Źródłem nauki pozostaje Słowo objawione przez Boga, które jest światłem dla człowieka. Ponadto należy uważnie obserwować, jakie owoce rodzi życie pasterza. Jak pisze św. Benedykt: „Niech raczej przykładem niż słowem uczy.”
Świętość pasterza jest zatem kluczowa. Jeśli zostaje ona w jakikolwiek sposób zaburzona, osoba taka nie powinna pełnić funkcji przełożonego, którego zadaniem jest formowanie owiec Bożych. Błędna nauka głoszona przez złego pasterza wyrządza krzywdę tym, którzy w dobrej wierze chcieli okazać posłuszeństwo. Istotne jest więc rozeznanie, dokąd prowadzi dana nauka. Św. Benedykt szczegółowo opisuje cechy dobrego pasterza oraz sposoby jego działania, mające na celu wyprowadzenie owiec z ciemności ku światłu.
Widzimy również, że w kontekście omawianego orędzia Pani Wszystkich Narodów szczególnie istotne jest, aby nie dać się zwieść „wilkowi w owczej skórze”, co doskonale koresponduje z Regułą św. Benedykta. Należy podkreślić, że walka ze złem toczy się nie tylko poza murami Kościoła, lecz także w jego wnętrzu, na co zwraca uwagę Pani Wszystkich Narodów. Właśnie w poprzednim orędziu opisywaliśmy Kościół anglikański, którego celem nie jest pojednanie z Kościołem katolickim, lecz narzucenie własnych zasad zgodnych raczej z duchem tego świata.
W tym kontekście w dalszej części orędzia widzimy papieża obracającego Pismem Świętym, co w wymiarze symbolicznym oznacza próbę dostosowania Słowa Bożego do ducha tego świata. Konsekwencje takiego postępowania są tożsame z historią Adama i Ewy. W momencie złamania Bożego przykazania ziemia staje się dla człowieka przekleństwem. Dlatego w orędziu pojawiają się ostrzeżenia skierowane zarówno do świata, jak i do Kościoła: nadejdą katastrofy i wojny, ponieważ łamanie przymierza z Bogiem poprzez fałszowanie Pisma Świętego prowadzi do zniszczenia ustanowionego przez Niego porządku.
Wyrażenie ora et labora podkreśla, że Boży pierwiastek powinien być obecny w każdej ludzkiej pracy oraz w każdym działaniu. Człowiek jako istota rozumna, może stać się narzędziem w rękach Boga jedynie wówczas, gdy wszystko, co czyni, pozostaje w zgodzie z Jego Wolą, objawioną w Piśmie Świętym oraz w Żywym Słowie – Chrystusie. Wówczas ziemia nie będzie już dla człowieka przekleństwem, lecz stanie się błogosławieństwem.
 
Pani Wszystkich Narodów ostrzega narody Europy, by były czujne i miały się na baczności. I nie chodzi tu tylko o pasterzy, ale również o wszelkiego rodzaju ideologie. Nadchodzą bowiem czasy, w których ideologie – pozornie niosące dobro – będą próbowały odciągnąć ludzi od Boga, rozpraszając Jego owce i zaciemniając prawdę. Zło nie ukaże się w jawnej postaci, lecz będzie działać pod płaszczykiem dobra, humanizmu czy fałszywie rozumianej tolerancji.
Obraz ten bezpośrednio nawiązuje do słów Jezusa z Ewangelii, gdzie przestrzega On przed „wilkami w owczej skórze” – tymi, którzy przybierają postać pasterzy, przywódców, a w rzeczywistości są narzędziami rozproszenia i zamętu. Chrystus ostrzega przed tym, co udaje światło, ale w istocie jest ciemnością.
Również w tym kontekście pojawiają się słowa: „Ora et labora” – módl się i pracuj. Po ich wypowiedzeniu, Pani Wszystkich Narodów pozwala Idzie Peerdeman dostrzec wilka ukrytego pod postacią owcy – na pierwszy rzut oka niedostrzegalnego. Ten obraz pokazuje, że modlitwa daje światło rozeznania, umożliwia dostrzeżenie pozornej prawdy dzięki działaniu Ducha Świętego, który wspiera ludzi w rozpoznaniu zła ukrytego pod pozorem dobra.
Walka ze złem jest jednak pracą – wymagającą ofiary, wyrzeczeń i często także bólu. „Ora et labora” to nie tylko wezwanie do modlitwy, ale do pełnego zaangażowania – duchem i czynem. To przesłanie pokazuje, że nie wystarczy rozpoznać zło – trzeba też mieć odwagę, by się mu przeciwstawić.

„Następnie Pani pozwala mi widzieć Rzym. Widzę wyraźnie Watykan, który się obraca. Dzieje się tak, jakby Pani teraz przywoływała mnie do siebie, kiwając palcem. Ona mówi:
„Chodź, patrz dobrze na to”.
Podnosi wtedy trzy palce w górę, a następnie całą rękę, a więc pięć palców. To powtarza przede mną kilka razy:
„Patrz dobrze i słuchaj” – mówi.
„Wschód przeciwko Zachodowi”.
Wtedy słyszę, jak Pani mówi znowu:
„Europo, uważaj!”.
Nagle widzę przed sobą Anglię. Pani schodzi stopień niżej. Wydaje się, jakby stawiała stopę na Anglii. Przyglądam się uważnie i widzę, jak Ona składa ręce. Wtedy ostrzega znowu. Słyszę, jak mówi:
„Biada tobie, Anglio!”.

W pierwszym orędziu Pani Wszystkich Narodów zapowiedziała wyzwolenie Holandii spod okupacji nazistowskich Niemiec, rozumiane jako zwycięstwo dobra nad złem. Wydarzenie to miało miejsce 5 maja 1945 roku.
Data została przekazana w orędziu za pomocą symbolicznego gestu dłoni. Pani Wszystkich Narodów najpierw unosi trzy palce, co symbolizowało miesiąc przekazania orędzia – marzec. Następnie kolejno podnosi czwarty i piąty palec, symbolizujące kwiecień i maj. W ten sposób czwarty i piąty palec wskazywały rok wyzwolenia – 1945, a piąty palec, na którym kończy się odliczanie, jednoznacznie wskazuje datę 5 maja. Jest to dzień odzyskania wolności przez Holandię, który – jak podkreśla Pani Wszystkich Narodów – należy przypisać działaniu Chrystusa.
Ten sam gest pojawia się ponownie w omawianym orędziu. Ponieważ całe orędzie mówi o walce dobra ze złem, uniesione palce, tym razem w innym ułożeniu, mają wskazać czas, w którym to zmaganie nabierze szczególnego znaczenia w wydarzeniach rozgrywających się pomiędzy wschodem a zachodem — w Europie, Anglii oraz w Kościele katolickim.
Gest uniesionych trzech, a następnie pięciu palców oznacza 35 lat. Dodając tę liczbę do roku wygłoszenia orędzia (1946), otrzymujemy rok 1981 – w kontekście walk pomiędzy wschodem a zachodem jest to wyjątkowy rok w historii Kościoła katolickiego, Europy i Anglii.
W tym czasie napięcia między Wschodem a Zachodem przybrały dramatyczny wymiar, określany niekiedy jako „druga zimna wojna”. W Stanach Zjednoczonych prezydentem został Ronald Reagan, który zaostrzył politykę wobec ZSRR, zwiększając ryzyko konfliktu nuklearnego w Europie. Anglia jako bliski sojusznik USA, znalazła się w strefie potencjalnego zagrożenia atakiem jądrowym.
W tym samym roku w Europie i krajach bloku wschodniego rozmieszczano rakiety, a Polska stała się jednym z kluczowych punktów napięć politycznych w regionie. Warto przypomnieć, że Polska nigdy nie aspirowała do bycia członkiem bloku wschodniego, lecz w wyniku agresji ze strony sąsiadów oraz zdrady sojuszników została podbita i siłą włączona do tego bloku.
W orędziu Pani Wszystkich Narodów podnosi najpierw trzy palce, a następnie pięć, co symbolicznie odnosi się do 3 maja 1981 roku. Tego dnia w Polsce odbywały się manifestacje przeciwko władzy komunistycznej, organizowane w całym kraju. Ponieważ 3 maja jest narodowym świętem uchwalenia Konstytucji – symbolem walki o prawa i wolność – dzień ten stał się okazją do manifestowania dążenia do odzyskania suwerenności i sprzeciwu wobec władzy komunistycznej. Uczestnicy rozpoczęli dzień od Mszy świętej, a następnie przemaszerowali ulicami miast niosąc sztandary i symbole religijne. Wydarzenia te cieszyły się poparciem Kościoła katolickiego i papieża Jana Pawła II, który podkreślał prawo Polaków do wolności i obrony wartości chrześcijańskich.
Odpowiedzią komunistycznych władz, obawiających się utraty kontroli nad Polską i potencjalnego rozpadu bloku wschodniego, był zamach na Jana Pawła II, który miał miejsce 13 maja 1981 roku. Celem ataku było zastraszenie społeczeństwa i ograniczenie wpływu papieża w Polsce, według zasady: „uderz w pasterza, a rozproszą się owce”. Kolejnym krokiem władzy komunistycznej było wprowadzenie w Polsce 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego, mającego na celu stłumienie opozycji i ograniczenie praw obywatelskich.
Rok 1981 był przełomowy nie tylko dla Polski, ale dla całej Europy. Polska stała się kluczowym krajem bloku wschodniego, w którym społeczny opór przybrał masową skalę, inicjując proces, który ostatecznie doprowadził do rozpadu bloku wschodniego i ZSRR. To nie pierwszy raz, kiedy Polska swoją postawą uratowała Zachód.
Historia pokazała, że Polska poniosła w tym czasie największe ofiary – represje, internowania, ograniczenia życia społecznego, a także śmierć uczestników protestów – lecz jej opór miał fundamentalne znaczenie dla wolności całego regionu. Można powiedzieć, że Polacy wzięli na siebie ciężar walki o wolność, wyzwalając zarówno Wschód, jak i Zachód spod politycznego ucisku komunizmu. Gdyby społeczeństwo Polski nie zbuntowało się wobec władzy komunistycznej, doprowadzając ostatecznie do rozpadu bloku wschodniego, mogłoby dojść do wojny nuklearnej, a wtedy konsekwencje byłyby odczuwalne przez całą Europę.
W kontekście chrześcijańskim Polska przyjęła na siebie przekleństwa napięć między Wschodem a Zachodem, ratując w ten sposób obie części Europy przed zniszczeniem. Warto przypomnieć, że Polacy nie tylko stawiali opór władzy komunistycznej przez którą byli represjonowani, ale odczuwali również skutki sankcji nakładanych na kraj przez Zachód.
 
W orędziu widzimy również Anglię, która zostaje ukazana w sposób wyraźnie nawiązujący do Pisma Świętego: Maryja stawia stopę na jej terytorium, wypowiadając jednocześnie słowa: „biada ci, Anglio”. W ujęciu biblijnym gest ten należy interpretować jako deptanie głowy węża, czyli zapowiedź walki dobra ze złem. Motyw ten nawiązuje bezpośrednio do słów Chrystusa z Ewangelii Mateusza:

Mt 23,33. Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?

Obraz ten pozostaje spójny z poprzednim orędziem, w którym mowa była o Joannie d’Arc i wyzwoleniu Francji spod okupacji Anglii, a także o późniejszym wpływie Kościoła anglikańskiego na Kościół katolicki, ukazanym symbolicznie jako forma duchowej okupacji. Słowa „biada tobie, Anglio” mają bezpośredni związek z kapłanami Kościoła anglikańskiego oraz z nauczaniem Chrystusa zawartym w Ewangelii Mateusza:

Mt 23,29-36
23,29. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, 
23,30. i mówicie: „Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. 
23,31. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! 
23,32. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! 
23,33. Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?
23,34. Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. 
23,35. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. 
23,36. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie.

W tym fragmencie Jezus zwraca się do uczonych w Piśmie i faryzeuszy, ostro krytykując ich postawę — podobnie jak ma to miejsce z kapłanami anglikańskimi, którzy zamiast stać po stronie Boga, stają się Jego przeciwnikami.
Dowodem tej postawy jest odrzucanie i zabijanie proroków Bożych, posyłanych dla ich dobra, o czym Chrystus mówi w końcowych wersetach przywoływanej Ewangelii. Tak stało się w przypadku Joanny d’Arc, która została stracona przez Anglików, a w sensie symbolicznym także z objawieniami Pani Wszystkich Narodów i z osobą Idy Peerdeman, które zostały odrzucone przez anglikańskich protestantów nieuznających roli Maryi w Bożym planie zbawienia. Wpływ protestantyzmu na Kościół katolicki był jednym z powodów, dla których objawienia te nie zostały formalnie uznane, co ponownie ukazuje obraz duchowej okupacji Kościoła katolickiego przez Kościół anglikański.
Jednocześnie orędzie wskazuje, że modlitwa może ocalić Anglię, co symbolizują złożone dłonie Pani Wszystkich Narodów. Dzięki temu kraj ten nie musi podzielić losu Sodomy i Gomory, jeśli odpowie na wezwanie do nawrócenia. W tym kontekście rola Polski jawi się jako decydująca dla ocalenia nie tylko Anglii, lecz także całej Europy. To Polska — jak już wcześniej wskazano — wzięła na siebie ciężar zagrożeń wynikających z narastających napięć między Wschodem a Zachodem.
Dzięki tej ofierze zostało zażegnane niebezpieczeństwo wojny atomowej, gdyż to właśnie od Polski rozpoczął się proces, który doprowadził do rozpadu bloku wschodniego. W perspektywie biblijnej można powiedzieć, że Polska przyjęła na siebie przekleństwa tego konfliktu, aby zarówno Wschód, jak i Zachód mogły zostać ocalone.

„Pani daje mi do zrozumienia, abym dobrze patrzyła. Naraz znowu widzę przed sobą Rzym i siedzącego papieża. Papież trzyma w ręku otwartą księgę, którą mi pokazuje. Nie jestem w stanie dostrzec, co to za księga. Wtedy papież obraca tę księgę na wszystkie strony. Słyszę, jak Pani mówi:
„Ale tam musi być wiele zmienione”.
I wskazuje tam, gdzie siedzi papież. Patrzy bardzo poważnie i potrząsa głową.
Pani podnosi ponownie trzy, a następnie pięć palców. Nagle ogarnia mnie oszałamiające uczucie. Słyszę, jak Ona mówi:
„Znowu nadejdą na świat nowe katastrofy.”

W powyższym obrazie najpierw pojawia się odniesienie do podziału Europy na Wschód i Zachód, a następnie uwaga zostaje skierowana ku Watykanowi. Zestawienie tych obrazów pozwala w sposób subtelny odczytać przesłanie, że tak jak Europa została podzielona, tak również podział ten dotyka samego serca Kościoła.
Wyraziście oddaje to wizja papieża, który w widzeniu Idy Peerdeman obraca w dłoniach księgę, zwracając ją w różne strony. Księga ta bez wątpienia symbolizuje Pismo Święte. Sam gest jej obracania sugeruje, że papież – pod wpływem innych wyznań chrześcijańskich, a także dominujących prądów ideologicznych – podejmuje próbę dostosowania treści Słowa Bożego do oczekiwań współczesnego świata, zamiast pozostać Mu w pełni wiernym.
To niebezpieczne zjawisko – próba nadpisania ludzkiej myśli nad objawione Słowo Boże. W Ewangelii Jezus mówi wyraźnie: „Zaprawdę, powiadam wam: dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie” (Mt 5,18). Każda zmiana, manipulacja czy relatywizacja prawdy objawionej stanowi grzech, który ma swoje konsekwencje zdefiniowane w Księdze Prawa Mojżeszowego.
Przypomnijmy, że w historii biblijnej katastrofy dotykały ludy i narody wówczas, gdy łamane było przymierze z Bogiem, a wśród nich nie znajdowali się sprawiedliwi, którzy mogliby odwrócić nadchodzący sąd. Papież winien być głosem prawdy i sprawiedliwości, ostoją autentycznej Ewangelii. Jeśli jednak pod wpływem presji – czy to z zewnątrz, czy z wnętrza Kościoła – zacznie dostosowywać Pismo Święte do świata, nie tylko utraci autorytet duchowy, ale sprowadzi na Kościół i świat niebezpieczeństwo. Właśnie to zostało ukazane w orędziu Pani Wszystkich Narodów jako duchowe złamanie przymierza z Bogiem.
Bóg w Księdze Rodzaju obiecuje, że nie ześle już potopu na świat, jeśli zobaczy Swój łuk na niebie. W świetle orędzi ten łuk symbolizuje Sprawiedliwość, Prawość i Miłość bliźniego. Jeśli wartości te zostaną odrzucone przez świat, wówczas – podobnie jak w przypadku Adama i Ewy – ziemia stanie się dla człowieka przekleństwem, objawiającym się poprzez różnego rodzaju katastrofy.
Zwróćmy uwagę, że Pani Wszystkich Narodów wykonując gest dłoni, unosząc najpierw trzy, a następnie wszystkie pięć palców, może wskazywać również na datę 13 maja 1981 roku, kiedy miał miejsce zamach na papieża Jana Pawła II.

„Naraz widzę przed sobą równinę. Położone jest na niej wielkie jajko. I kiedy na to patrzę, widzę nagle szybko uciekającego strusia.
Potem przede mną pojawia się dużo czarnych dzieci. Wtedy odczuwam znowu ostrzeżenie i widzę białe dzieci. Mam wrażenie, że widzę, jakby stał tam Pan Jezus otoczony dziećmi. Postać, którą widzę jest świetlista. Słyszę:
„Pozwólcie małym przyjść do Mnie!” – i dostrzegam napis: „Dzieci muszą być wychowywane w nauce chrześcijańskiej.”

Scena objawienia przedstawiająca biegnącego strusia oraz ogromne jajko, symbolicznie wprowadza nas w klimat Afryki. To nie tylko tło kulturowe, ale również znak, że orędzie Pani Wszystkich Narodów ma wymiar uniwersalny – obejmuje każdy kontynent, każdą kulturę i każdego człowieka. W widzeniu towarzyszącemu objawieniu widzimy dzieci – zarówno czarnoskóre, jak i białe – zgromadzone razem. Obraz ten nie jest przypadkowy. Od samego początku orędzia pojawia się motyw podziałów: na wschód i zachód, na różne frakcje w Kościele, na „jednych i drugich”.
W centrum tej różnorodności stoi Jezus Chrystus, otoczony dziećmi różnych ras. To On łączy, a nie dzieli. Chrystus pragnie zjednoczyć wszystkie narody i każde dziecko Boże – bez względu na kolor skóry, pochodzenie czy przynależność kulturową. Jednak, aby ta jedność była możliwa, dzieci muszą być od najmłodszych lat wychowywane w duchu chrześcijańskim – opartym na takich wartościach jak prawość, sprawiedliwość i miłość bliźniego. Tylko w takim wychowaniu możliwe jest zbudowanie prawdziwego pokoju.
Prawdziwa przemiana świata może się rozpocząć tylko wtedy, gdy na wzór Chrystusa zaczniemy niwelować podziały właśnie od dzieciństwa. Szkoły, wspólnoty i środowiska wychowawcze powinny być miejscami jedności, wzajemnego szacunku i budowania wspólnoty. Dzieci wychowywane w atmosferze uprzedzeń i podziałów będą je powielać także w dorosłym życiu – zamiast jednać, będą dzielić.
Najważniejszym okresem formującym człowieka jest jego dzieciństwo. To, co zostanie w nim zasiane, będzie towarzyszyć mu przez całe życie, a zmiana w późniejszym wieku będzie bardzo trudna. Dlatego wychowanie w Duchu Bożym – oparte na ewangelicznych wartościach – nie jest jedynie zadaniem rodziców czy nauczycieli, ale duchowym obowiązkiem całej wspólnoty wierzących.
Pani Wszystkich Narodów ukazuje, że przyszłość ludzkości zależy od tego, jak wychowamy nasze dzieci – czy w podziałach i obojętności, czy w Świetle Bożym niosącym prawdę i miłość. Tylko wychowanie w wartościach Bożych może zagwarantować światu prawdziwy pokój – nie ten chwilowy i powierzchowny, ale głęboki i trwały, zakorzeniony w Bogu.
 
Powyższe orędzie posiada również głębsze znaczenie. Okazuje się bowiem, że jest ono proroctwem zapowiadającym nadciągający nad Republikę Południowej Afryki system apartheidu. Wypełniło się ono w 1948 roku, a więc dwa lata po wygłoszeniu orędzia. W obrazie pojawia się struś – ptak najliczniej występujący właśnie w tym regionie. Ukazany jest w trakcie ucieczki, co symbolicznie wskazuje na nadchodzące zagrożenie. Co więcej, struś pozostawił swoje jajko, co w naturze zdarza się jedynie w sytuacji silnego stresu. Strusie uciekają przed drapieżnikami, hałasem lub innymi niebezpieczeństwami. Ponieważ nie potrafią latać, ich naturalnym sposobem przemieszczania jest bieg, podczas którego mogą osiągać prędkość nawet do 50 km/h i utrzymywać ją na długich dystansach. Widzimy zatem, że w kontekście orędzia zagrożeniem, przed którym ucieka struś, jest właśnie nadciągający system apartheidu, wprowadzający głębokie podziały rasowe, na które wskazuje Chrystus.
W dalszej części obrazu widzimy Chrystusa otoczonego dużą liczbą czarnoskórych dzieci, a następnie białe dzieci. W tym kontekście symbolika „dużej liczby” jest istotna. Ukazuje ona dominującą rolę czarnej większości w społeczeństwie, co w proroctwie nawiązuje do rzeczywistych wydarzeń historycznych.
Apartheid był systemem prawnej, państwowej segregacji rasowej, obowiązującym w Republice Południowej Afryki w latach 1948–1994. Utrzymywał władzę białej mniejszości (ok. 10–15% ludności) nad czarną większością. W orędziu widzimy, że więcej jest czarnych dzieci niż białych. Ludzie byli dzieleni na rasy, a prawa czarnoskórych były drastycznie ograniczone: zakazywano mieszanych małżeństw, wprowadzano przymusowe przesiedlenia, a czarni musieli posiadać obowiązkowe przepustki. System apartheidu był podtrzymywany przemocą, a wszelkie protesty tłumiono brutalnie, czego przykładem były masakry w Sharpeville (1960) i Soweto (1976).
Opór wobec apartheidu prowadził m.in. Nelson Mandela, który spędził w więzieniu 27 lat, stając się symbolem walki o wolność. Po jego uwolnieniu i objęciu prezydentury w RPA rozpoczął się proces pojednania narodowego i wprowadzono pełną równość prawną.
W orędziu widzimy Jezusa stojącego pośród czarnoskórych i białych dzieci, co wyraźnie ukazuje, że dla Boga nie ma podziałów rasowych – wszyscy są równi. Orędzie podkreśla jednak, że tę równość i ewangeliczne wartości należy wpajać od najmłodszych lat, dlatego wszystkie dzieci powinny być prowadzone do Jezusa i wychowywane w duchu miłości, prawości i sprawiedliwości.

Potem widzę fragment mapy i słyszę:
„Judea” – i widzę napis: „Jeruzalem”. Wtedy widzę naraz dwie linie, ze strzałką na końcach. Przy jednej jest napisane „Rosja”, a przy drugiej „Ameryka”.
Następnie jest tak, jakbym stała z Panią powyżej kuli ziemskiej. Pani wskazuje mi na coś i widzę przed sobą Księżyc, bardzo wyraźnie. Coś nadlatuje. Widzę, jak to ląduje na Księżycu. Mówię: „Coś ląduje na Księżycu”. Jest tak, jakbym płynęła w przestrzeni powietrznej. Jest tak dziwnie wokół mnie i mówię: „Rodzaj zjawiska przyrody”.

Powyższy fragment orędzia Pani Wszystkich Narodów zawiera niezwykłe proroctwo, które zapowiada lądowanie człowieka na Księżycu — wydarzenie, które miało miejsce 20 lipca 1969 roku. Co znamienne, wizja ta pojawia się w kontekście dzieci i ich wychowania w duchu chrześcijańskim. To nie przypadek: tak mocny znak proroczy ma wzmocnić przekaz, że nie wolno zabraniać dzieciom przychodzić do Chrystusa. Przeciwnie — należy je prowadzić ku Niemu i wychowywać w Jego nauce, opartej na sprawiedliwości, prawdzie i miłości bliźniego.
Przesłanie to nie ogranicza się zatem jedynie do faktu lądowania na Księżycu, ale wskazuje również, że nawet jeśli w świecie istnieją różnice i napięcia — podziały narodowe, kulturowe czy ideowe — mogą one zostać przemienione w zdrową rywalizację, która prowadzi do rozwoju cywilizacji, a nie jej upadku. Taka zdrowa ewangeliczna konkurencja, może służyć dobru ludzkości.
To właśnie Amerykanie jako pierwsi postawili stopę na Księżycu, a także jako pierwsi uznali Jerozolimę – położoną na terenach starożytnej Judei – za stolicę Izraela. Widzimy zatem, że zwycięzca wyścigu technologicznego, miał jako pierwszy wyrazić ten akt uznania.
Dzieci powinny mieć otwarty i niezakłócony dostęp do Chrystusa, gdyż ich wychowanie w duchu Ewangelii nie tylko ukształtuje ich osobiste życie, ale także wpłynie na przyszłość całej ludzkości. Tylko zjednoczeni z Chrystusem ludzie mogą dokonać naprawdę wielkich rzeczy.

„Wtedy słyszę Panią, która mówi:
„Narody Europy, zjednoczcie się! Tutaj nie jest w porządku!”.
Widzę w środku Europy Niemcy i jest tak, jakby ten kraj chciał się wydobyć na zewnątrz.
Wtedy widzę znowu Anglię. Teraz muszę trzymać koronę, bardzo mocno, dwoma rękoma. Jest tak, jakby korona się chwiała i jakbym musiała nią mocno nakrywać Anglię. Słyszę:
„Anglio, pojmij dobrze swoje zadanie! Anglio, musisz powrócić do Najwyższego, The Highest”.
I teraz Pani nagle znika.”

Powyższy fragment orędzia Pani Wszystkich Narodów wskazuje wyraźnie, że w Europie „nie jest dobrze”. W świetle całego przesłania widzimy, że Europa będzie narażona na ataki zewnętrznych sił, dlatego potrzebna jest jedność. Tylko ona może odeprzeć narastające zło, zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak i duchowej.
W centrum obrazu widzimy Niemcy – kraj, który zdaje się pragnąć „wyjść” poza własne granice, rozprzestrzeniając swoją dominację. Nie chodzi tu jedynie o ekspansję militarną, lecz przede wszystkim o szerzenie wpływów ideologicznych, co, biorąc pod uwagę historię Europy, można uznać za charakterystyczną cechę tego narodu. Z perspektywy czasu widzimy, że to proroctwo wypełniło się.
 
W dalszej części widzenia pojawia się ponownie Anglia – tym razem jej korona targana jest na wszystkie strony. To wyraźny symbol wewnętrznych napięć i podziałów w kraju, będących skutkiem działania złego ducha, wprowadzającego niepokój. Co ciekawe, obserwując współczesne wydarzenia, widać, że wokół brytyjskiej monarchii – samej korony – rzeczywiście dochodzi do licznych zmian i sporów społecznych, które naruszają fundamenty wcześniej uważane za nienaruszalne.
Widzimy zatem, że ta część orędzia nadaje mu również wymiar proroczy.
Pani Wszystkich Narodów wskazuje, że jedynie powrót do Boga może zatrzymać działanie zła, które dąży do upadku Anglii. W kontekście historycznym odnosi się to do króla Henryka VIII, który w XVI wieku ustanowił Kościół anglikański, oddzielając go od Kościoła katolickiego. Poprzez ten obraz Pani Wszystkich Narodów wyraźnie podkreśla, że Anglia musi powrócić do Boga, a odejście od Kościoła katolickiego było złamaniem Bożej Woli. W tym kontekście nie należy naśladować praktyk i doktryn wspólnoty anglikańskiej, gdyż oddzielenie się od Kościoła katolickiego oznaczało jego schizmę.
 
Widzimy wyraźnie, że całe omawiane orędzie niesie przesłanie prorocze, ukazujące światu podziały, zagrożenia i konflikty między ludźmi – wpisane w losy świata jako walka niewiasty z wężem, jako starcie dobra ze złem. Człowiek nie może zapominać, że zło istnieje w świecie, a jego powołaniem, jako potomstwa Maryi, jest walka z nim i wypędzenie go z tego świata. Niestety wydaje się, że wielu – w tym sam Kościół katolicki – o tym często zapomina.
Nie należy też zapominać, że walka toczy się nie tylko na płaszczyźnie militarnej, lecz również duchowej, która – jak stwierdza Pani Wszystkich Narodów – jest o wiele groźniejsza. Potwierdzają to także słowa Chrystusa:

 Mt 28,28  „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.”