4. Orędzie, 29 sierpnia 1945
„Widzę Panią stojącą przede mną. Ona daje mi do zrozumienia, abym popatrzyła na moją dłoń. Widzę, jakby wychodziły z niej jakieś osobliwe rzeczy. Widzę wielki smutek, który jest w niej złożony i muszę na to patrzeć. Gdy patrzę na moją dłoń, odczuwam ten wielki smutek. Pani się uśmiecha i mówi:
„Ale po tym przyjdzie radość”.
I w tej chwili odczuwam także tę radość. Widzę promienie, świetliste promienie.
Powyższy fragment orędzia zapowiada trudną i pełną wyrzeczeń drogę, którą będzie musiała przebyć Ida Peerdeman. Jej misja — szerzenie orędzi Pani Wszystkich Narodów — napotka wiele przeszkód i oporu, nierzadko obarczonych smutkiem i niezrozumieniem.
Warto podkreślić, że duch tego świata będzie przeciwstawiał się wszystkiemu, co pochodzi od Pani Wszystkich Narodów. Odniesienie do Księgi Rodzaju, w której Bóg zapowiada nieprzyjaźń między Niewiastą a wężem, stanowi biblijne tło tej duchowej walki.
Jednak — jak często bywa podczas wielu objawień — Pani Wszystkich Narodów zapowiada również, że po czasie cierpienia nadejdzie radość. Ta radość wiąże się z obietnicą przyszłego życia w Królestwie Niebieskim, gdzie wszelki ból ustąpi miejsca wiecznemu pokojowi.
Słowa Pani Wszystkich Narodów dotyczące smutku i radości nawiązują bezpośrednio do Ewangelii według św. Jana, w której Chrystus mówi o smutku, który przemieni się w radość. Podobnie jak Chrystus, który najpierw odczuwał smutek, wiedząc, co ma się wydarzyć, następnie cierpiał podczas drogi krzyżowej, a ostatecznie radował się ze Zmartwychwstania, tak każda dusza musi przejść swoją własną drogę duchowych narodzin. Smutek i cierpienie są nieodłącznym etapem, po którym rodzi się dusza i dostępuje radości w życiu wiecznym.
J 16,16-24
16,16. Jeszcze chwila, a nie zobaczycie Mnie, a potem chwila i zobaczycie Mnie.
16,17. A niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: -Co to znaczy, co nam mówi: Jeszcze chwila, a nie zobaczycie Mnie, a potem znowu chwila i zobaczycie mnie, i: Bo idę do Ojca?
16,18. Pytali więc: – co znaczy chwila? Nie rozumiemy o czym mówi.
16,19. Jezus wiedział, że chcieli Go zapytać, i powiedział im: – zastanawialiście się między sobą nad tym, że powiedziałem: Jeszcze chwila i nie zobaczycie Mnie, a potem znowu chwila i zobaczycie Mnie?
16,20. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił, będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość.
16,21. Kiedy kobieta rodzi, smuci się, bo nadeszła jej godzina. Ale kiedy urodzi dzieciątko już nie pamięta o smutku z radości, że człowiek przyszedł na świat.
16,22. Tak też i wy jesteście teraz smutni, ale zobaczę was znowu, a wasze serce się rozraduje, a waszej radości nikt wam nie odbierze.
16,23. W owym dniu o nic mnie pytać nie będziecie. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: o cokolwiek poprosicie Ojca w Moje imię, da wam.
16,24. Dotąd o nic nie prosiliście w Moje imię. Proście a otrzymacie, aby wasza radość była pełna.
Ida Peerdeman nie miała dzieci w sensie biologicznym, jednak — jak wskazuje Pani Wszystkich Narodów — będzie „rodzić własnymi rękoma”. Jej całe życie oraz posługa zostały związane ze służbą na rzecz Pani Wszystkich Narodów – Ducha Prawdy, wobec czego na każdym kroku doświadczała sprzeciwu ze strony złego ducha.
Po okresie smutku nadejdzie jednak radość — radość, którą Ida ma osiągnąć po „narodzinach”, rozumianych jako przejście do życia wiecznego i zmartwychwstanie w Królestwie Niebieskim. Tam nie będzie już potrzeby pytać o cokolwiek, ponieważ wszystko stanie się jasne i oczywiste.
Każdy człowiek „rodzi” swoją duszę do życia wiecznego, a proces ten wiąże się z trudem i cierpieniem — podobnie jak poród w doczesnym świecie: najpierw pojawia się smutek kobiety, która wie, że nadchodzi jej godzina, potem ból, a wreszcie pełnia radości po narodzinach. Na tym obrazie opiera się całe powyższe orędzie.
„Potem widzę duże budynki, kościoły. Pojawiają się różnego rodzaju kościoły, a więc nie tylko katolickie. Pani mówi:
„Musi powstać jedna wielka Wspólnota”.
Przy tych słowach odczuwam okropny ból w mojej ręce. Nadchodzą burze nad te kościoły.
Zadaniem Idy Peerdeman jest działanie na rzecz powstania jednej wielkiej wspólnoty wokół Pani Wszystkich Narodów, czyli przyczynienie się do jej „zrodzenia”. Pani Wszystkich Narodów jest Matką jednego Kościoła, a nie podzielonego. To z jednego Kościoła mają rodzić się Jej dzieci. Chrystus jest Panem pokoju, a nie rozłamu wewnątrz własnego Ciała, dlatego każdy podział w Kościele jest sprzeczny z Jego nauką.
Ida Peerdeman odczuwa w swojej ręce najpierw smutek, gdyż wie, że nadchodzą bóle „porodu” jednej wielkiej wspólnoty, a następnie ból związany z drogą, którą Kościół, jeśli nie podejmie żadnych działań, będzie musiał przejść, aby narodziła się jedna wielka wspólnota oparta na wszystkich Przymierzach zawartych z Bogiem w Piśmie Świętym.
Konstrukcja Kościoła Pani Wszystkich Narodów jest obrazem wszystkich Przymierzy, jakie Bóg zawarł z człowiekiem od początku świata. Kościół stoi przed wyborem: podążać drogą pojednania, tworząc jedną wspólnotę, albo doświadczy ciężkich czasów, które z całą pewnością nadejdą.
Kościół zostaje wezwany do podjęcia wielkiego dzieła pojednania — wysiłku, który ma prowadzić do zjednoczenia wszystkich wspólnot religijnych. Cel ten jest jasny: tak jak istnieje Jeden Bóg, tak powinna istnieć jedna, wielka wspólnota wierzących. Jedność nie jest jedynie pragnieniem Pani Wszystkich Narodów, lecz głębokim wyrazem samej Woli Bożej.
We współczesnym świecie, w którym pojawia się wiele duchowych ideologicznych nurtów, potrzeba jedności staje się nie tylko wyrazem Bożego zamysłu, ale także siłą zdolną przeciwstawić się tym zagrożeniom. Kościół, zamiast toczyć spory wewnętrzne — wywołane różnicami i podziałami — musi odnaleźć w sobie moc potrzebną do stawienia czoła wyzwaniom współczesności. Fundamentem tej siły jest jedność wewnętrzna.
”Teraz Pani pozwala mi widzieć trzech papieży. Po lewej stronie u góry stoi papież Pius X. Nasz papież Pius XII stoi w środku. Po prawej stronie widzę nowego papieża. Pani wskazuje na tych trzech papieży i mówi:
„Tych trzech to okres czasu. Ci papieże i ten nowy są bojownikami.”
To dzieło pojednania ma zostać powierzone trzem papieżom, nazwanym w orędziu „bojownikami”. Ich misją będzie budowanie jedności nie tylko w łonie Kościoła katolickiego, lecz także pomiędzy wszystkimi, którzy wierzą w Boga. Jednak słowa Pani Wszystkich Narodów odnoszące się do okresu pontyfikatu wyznaczonego przez tych trzech papieży mają znacznie głębszą wymowę.
Ida Peerdeman wspominała, że w późniejszych latach, oglądając w telewizji papieża Pawła VI, rozpoznała w nim trzeciego papieża ze swojego widzenia. Jeśli zestawimy pontyfikaty sześciu papieży od Piusa X do Pawła VI, otrzymujemy okres 75 lat:
Pius X – 1903–1914
Benedykt XV – 1914–1922
Pius XI – 1922–1939
Pius XII – 1939–1958
Jan XXIII – 1958–1963
Paweł VI – 1963–1978
Widzimy zatem, że 75 lat odpowiada mniej więcej przeciętnemu okresowi życia człowieka. Odwołując się do Ewangelii św. Jana (16,16-19), w której uczniowie nie rozumieli, co znaczy „ jeszcze chwila, a zobaczycie Mnie”, można odczytać ten okres w kontekście narodzin do życia wiecznego. W orędziu Pani Wszystkich Narodów wskazuje się, że okres od Piusa X do Pawła VI jest „okresem czasu”. W tym sensie wspomniane 75 lat może symbolizować przeciętny czas, po którym człowiek doświadcza spotkania z Chrystusem po zakończeniu swojej ziemskiej drogi.
Świadectwa osób, które doświadczyły śmierci klinicznej i powróciły do życia, często mówią o spotkaniach z Chrystusem „po drugiej stronie”. Z całą pewnością ci, którzy znali Go i wiernie szli za Nim w doczesności, jako Jego uczniowie, ujrzą Go po swoim „porodzie” — przejściu do życia wiecznego. A radości, która z tego spotkania wypłynie, nie zostanie im zabrana przez nikogo.
„Wtedy Pani ukazuje nową, jednakże dziwną wojnę, która wybuchnie o wiele później i stanie się przyczyną strasznych katastrof.”
Powyższy fragment doskonale wpisuje się w treść objawień Pani Wszystkich Narodów i niesie ze sobą głębokie znaczenie duchowe. Jak już wcześniej wspomniano, po katastrofalnym potopie, gdy Noe opuścił arkę wraz z rodziną i zwierzętami, zbudował ołtarz dla Boga. W tym wydarzeniu wyraża się początek nowej, jednej wspólnoty — zjednoczonej wokół Jednego Boga.
W orędziu Pani Wszystkich Narodów mowa jest o Kościołach, które czeka wielkie cierpienie. To cierpienie ma jednak głęboki sens: jest drogą ku jedności, która ma doprowadzić do powstania jednej, wielkiej wspólnoty wierzących.
W tym kontekście „Dziwna Wojna”, którą widzi Ida Peerdeman, może być potraktowana jako przestroga. Gdyby ludzkość zaniechała wysiłków na rzecz zjednoczenia — gdyby pozostała obojętna wobec wezwania do pojednania — mogłaby nastąpić katastrofa podobna do tej z czasów potopu. Wtedy, pośród zniszczenia, Bóg rozpoczął na nowo — od jednej rodziny i jednego ołtarza.
W 1991 roku Ida Peerdeman rozpoznała w swoim widzeniu wojnę w Iraku, zwracając szczególną uwagę na bezprecedensowe użycie rakiet. Było to pierwsze tak intensywne wykorzystanie tej technologii w działaniach militarnych, dlatego – nie znając wcześniej tego rodzaju broni – nazwała tę wojnę „dziwną”.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że na górze Ebal znajdował się ołtarz Boży, na którym składano ofiary biesiadne (pokojowe). Góra Ebal była „górą Bożą” na wzór góry Synaj, gdzie zgodnie z Prawem Mojżeszowym należało składać ofiary pojednania. Symbolika ta została również odzwierciedlona w konstrukcji Świątyni Pani Wszystkich Narodów, w której układ ołtarzy odpowiada dwóm biblijnym górom — Ebal i Garizim — a po prawej stronie, w miejscu odpowiadającym górze Ebal, znajduje się ołtarz Boży.
Pismo Święte mówi wyraźnie, że na ołtarzu na górze Ebal należało składać ofiary pojednania. Zatem kto dotknął góry Bożej, nie składając ofiary pojednawczej, podczas gdy przebywał na niej Bóg, narażał się na karę śmierci:
„Będzie ukamienowany albo przeszyty strzałą” (Wj 19,12–13).
Taką „górą Bożą” w dzisiejszym świecie, co sugeruje konstrukcja Świątyni Pani Wszystkich Narodów, jest Kościół, w którym podczas Mszy Świętej obecny jest Bóg w Ciele i Krwi Chrystusa. Dlatego brak zgody pomiędzy wyznaniami chrześcijańskimi — brak jedności między braćmi, którzy stają wokół jednego Boga — staje się w świetle tej symboliki poważnym duchowym wykroczeniem. Chrystus nauczał przecież:
Mt 5,23-24
5,23. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie,
5,24. zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!
Jeżeli więc Bóg obecny jest w każdym Kościele chrześcijańskim, a pomiędzy wyznaniami panuje konflikt i brak jedności, sytuacja ta przypomina biblijny obraz człowieka, który niepojednany podchodzi do góry Bożej. W świetle symboliki Pisma zaciąga on na siebie konsekwencje opisane językiem Starego Przymierza — „ukamienowania” lub „przebicia strzałą” — czyli duchowych następstw braku pokoju i zgody.
To właśnie dlatego w orędziu użyty został przykład Iraku: kraju, który przed wojną był podzielony religijnie. Tak jak starotestamentalne strzały symbolizowały karę za brak jedności, tak współczesny konflikt — z rakietami przypominającymi owe „strzały” — staje się znakiem ostrzegawczym dla podzielonego świata i podzielonego chrześcijaństwa.
Wojna w Iraku jawi się więc jako znak wzywający do pojednania w jednym Bogu.
Często Bóg posługuje się pojedynczymi osobami, grupami, a nawet całymi narodami, aby ukazać człowiekowi pewne sprawy Nieba. Przyjrzyjmy się zatem religijnej strukturze Iraku przed wybuchem wojny w 1991 roku. Był to wówczas jeden z najbardziej zróżnicowanych religijnie krajów Bliskiego Wschodu. Istniały tam wspólnoty:
-Szyickie
-Sunnickie
-chrześcijańskie (w kilku obrządkach)
-Jezydzkie
-Mandejskie
-Żydowskie
-oraz inne mniejsze grupy
Była to prawdziwa mozaika religijna. Po wojnie w 1991 roku kraj stopniowo stawał się jednak coraz bardziej jednolity religijnie. Współcześnie Irak jest niemal monoreligijny, z dominacją:
-szyitów (ok. 60–70%)
-sunnitów (ok. 30–40%)
Widzimy więc, że proroctwo o wojnie w Iraku wypełniło się i doskonale wpisuje się w kontekst orędzia mówiącego o potrzebie budowy jednej wspólnoty. Obecnie w Iraku zapanowała zgoda i jednolitość religijna, lecz osiągnięto ją kosztem ogromnego cierpienia – mniejszości zostały wypędzone lub unicestwione. A przypomnijmy, że gdy Ida Peerdeman patrzy na różne Kościoły odczuwa ból w swojej ręce.
Kościół powinien nieustannie dążyć do pojednania, gdyż wszelka niezgoda prowadzi do wojen religijnych. W samym ciele Kościoła brak jedności często wywołuje schizmy, jak miało to miejsce w przypadku Kościoła prawosławnego, lub prowadzi do zerwania więzi z Rzymem, jak w przypadku Kościoła anglikańskiego.
Przesłanie to można odczytywać jako wypełnienie proroctwa – nie tyle w sensie dosłownym, ile jako znak ostrzegawczy: jeśli świat nie podejmie wysiłku pojednania, grożą mu poważne konsekwencje. Z kolei każdy krok ku jedności Kościołów stanowi odpowiedź na wezwanie Pani Wszystkich Narodów i może oddalić groźbę katastrofy.
Nie jest tajemnicą, że współczesny świat wciąż doświadcza konfliktów religijnych i sporów ideologicznych. Wojny toczone w imię Boga, wiary lub przekonań wciąż zbierają tragiczne żniwo. Gdyby jednak doszło do powstania jednej, zjednoczonej wspólnoty wierzących – wspólnoty opartej na prawdziwym pojednaniu i wzajemnym szacunku – tego rodzaju konflikty mogłyby zostać całkowicie wyeliminowane.
O to właśnie apeluje Pani Wszystkich Narodów w swoim orędziu.
Jak widzimy i przekonamy się w kolejnych orędziach, Pani Wszystkich Narodów wskazuje ludziom, co musi się wydarzyć, prowadzi do prawdy, ukazuje grzech świata i przestrzega przed karą. Mówi o sprawiedliwości i o sądzie. Jest to działanie charakterystyczne dla Ducha Świętego, którego wcieleniem, jak się przekonamy, jest Pani Wszystkich Narodów.
Wcześniej w orędziu wspominaliśmy także o słowach Chrystusa dotyczących cierpienia i radości, które bezpośrednio poprzedzone są w Ewangelii Jana wypowiedziami o Duchu Świętym. To właśnie te wersety stanowią fundament objawień Pani Wszystkich Narodów.
J 16,5-15
16,5. Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?”
16,6. Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce.
16,7. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was.
16,8. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.
16,9. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie;
16,10. o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie;
16,11. wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony.
16,12. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie.
16,13. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.
16,14. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.
16,15. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.
W Modlitwie Pani Wszystkich Narodów prosimy, aby Duch Święty zstąpił do serc wszystkich narodów i chronił je przed upadkiem, katastrofą oraz wojnami. Pani Wszystkich Narodów wskazuje nam drogę pojednania – jeśli człowiek ją podejmie, będzie chroniony przed konfliktami i tragediami, takimi jak wojna w Iraku.
Możemy zauważyć, że wszystkie 56 orędzi Pani Wszystkich Narodów stanowi równocześnie przypomnienie nauki Chrystusa. Jezus zapowiedział, że Bóg Ojciec pośle w Jego imieniu Ducha Świętego, który przypomni uczniom wszystko, czego On ich nauczał.
J 14,25-26
14,25. To wam powiedziałem przebywając wśród was.
14,26. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem
W ten sposób objawienia Pani Wszystkich Narodów są przedłużeniem misji Chrystusa, kierując nas ku pełniejszemu zrozumieniu Jego nauki.
„Teraz widzę przechodzące rzędy młodych duchownych. Pani mówi:
„Jednakże w Kościele musi być wiele zmienione. Wykształcenie duchownych musi być zmienione; bardziej nowoczesne, dopasowane do obecnego czasu, jednakże dobre, w dobrym duchu.”
Ostatnie słowa Pani wypowiada z naciskiem.
Nagle widzę gołębia latającego wokół mojej dłoni. Jest przytrzymywany, a jednak lata wciąż wokoło. Ten gołąb wysyła nowe promienie.
Wtedy Pani wskazuje na papieża i mówi:
„Musi powstać przestrzeń, bardziej socjalna. Wszelkiego rodzaju prądy skłaniają się ku socjalizmowi, co jest dobre, jednakże powinno to przebiegać pod przewodnictwem Kościoła”.
Teraz Pani ma zmartwiony wyraz twarzy i mówi:
„W wykształceniu musi być bardzo wiele zmienione.”
Widzę wielkie przeciwne prądy i wielkie walki przeciwko nim w Kościele.
I wtedy Pani nagle znika.
Na ołtarzu Bożym, znajdującym się na górze Ebal, oprócz ofiar biesiadnych (pokojowych), składano także ofiary całopalne, które w całości były przeznaczone dla Boga. Symbolizowały one całkowite oddanie się Bogu — ofiarę ducha i życia na Jego służbę. Nieprzypadkowo w orędziu mowa jest teraz o rzędach młodych duchownych, którzy symbolicznie stają się ofiarą całopalną. Całe ich życie powinno być poświęcone pracy dla Boga.
Pani Wszystkich Narodów wskazuje, że w obliczu wyzwań współczesnego świata kapłani muszą iść z duchem czasu, rozwijając się także w wymiarze nowoczesności. Chrystus nakazał swoim uczniom iść na świat i głosić Ewangelię. Dlatego młodzi duchowni powinni wykorzystywać współczesne narzędzia, takie jak internet i media społecznościowe, w służbie głoszenia Słowa Bożego. Ich wykształcenie musi iść z czasem, aby przyciągać ludzi do Boga. Bierność w tej kwestii sprawia, że często duch młodego pokolenia zostaje przejęty przez bezbożne nurty.
Aby skutecznie odpowiadać na wyzwania współczesności, formacja kapłanów musi przejść głęboką przemianę. Powinni być przygotowani do prowadzenia duchowej walki o dusze młodych ludzi.
Współczesne prądy ideologiczne, nacechowane dążeniem do sprawiedliwości społecznej, równości i solidarności, w wielu aspektach pokrywają się z wartościami ewangelicznymi. Odwołują się do troski o człowieka i godności osoby ludzkiej — fundamentów chrześcijaństwa. Trzeba jednak pamiętać, że duch tego świata potrafi zniekształcić nawet najczystsze idee. Ruchy, które z założenia niosą dobro, mogą — jeśli ulegną wpływowi tego ducha — stać się siłą wypierającą Boga z życia publicznego i duchowego ludzi. W takim przypadku są pozbawione prawdziwego życia — stają się bóstwem stworzonym ręką człowieka, nieposiadającym życia wiecznego.
Dziś walka toczy się o ducha młodego pokolenia, które żyje w nieustannie zmieniającym się świecie. Architektem tych przemian jest Bóg, nawet jeśli sami młodzi nie są tego świadomi. To On prowadzi historię i kształtuje świat. Dlatego odnowa formacji przyszłych kapłanów jest tak istotna. Często to, co dobre, bywa automatycznie odrzucane przez struktury Kościoła, co rodzi bunt, zwątpienie i odejście młodych ludzi. Kapłani nowego pokolenia powinni być mostem — a nie barierą — między Ewangelią a współczesnym światem, który szuka Boga, choć nie zawsze potrafi to nazwać. Wszelkie dobro pochodzi od Boga, który stara się przekazywać je człowiekowi z pokolenia na pokolenie.
Ida widzi, jak gołąb — symbol nowego Ducha odpowiadającego na wyzwania współczesnego świata — jest wstrzymywany i nie może dojść do głosu. Lata jednak wokół rąk Idy Peerdeman, za pośrednictwem której ma się objawić światu. Ten gołąb jest jej ofiarą złożoną Bogu i Pani Wszystkich Narodów. Przypomnijmy, że wśród ofiar całopalnych składanych Bogu były między innymi gołębie. Każdy zatem walczący o tego Ducha, składa ofiarę całopalną Bogu, gdyż z jego rąk wychodzi Gołąb- ofiara całopalna.
